Gdzie więc znaleźć taki ideał? Odpowiedź jest prosta – w Internecie. Nawet jeśli ktoś będzie podszywał się pod tego mojego wymarzonego mężczyznę, przynajmniej moja psychika singla zyska nadzieję na to, że gdzieś jeszcze są ci Wspaniali.
Ponadto poszukiwanie mężczyzny życia to zaiste chwalebne zadanie. Skoro wszyscy kandydaci na to stanowisko zniknęli nagle w niewytłumaczalny sposób z ulic Warszawy, to chyba powinnam zacząć się martwić. Przeprowadzenie się do innego miasta opada tak samo, jak wypatrywanie przystojniaków w środkach komunikacji miejskiej. Pociągami nie jeżdżę, a dziwnym trafem na imprezach, na których się bawię wszyscy panowie godni zauważenia zajęci. Odbijanie absolutnie odpada. Wszystkie moje wnioski kierują mnie w jedno miejsce – do Internetu. Tam z pewnością rzeczywiste miejsce zamieszkania nie ma znaczenia. Wszyscy łączą się na jednym wielkim portalu. I szukają siebie nawzajem.
Czas wziąć sprawy we własne ręce, a nie czekać i czekać. Jak tak dalej pójdzie to nigdy się nie doczekam. A w Internecie ja także będę anonimowa. Nie mam zamiaru spotykać sie z kimś, podawac prawdziwych danych osobowych. Ujawnię się jak poczuję, że warto.
Zalogowałam się po raz pierwszy w życiu na czat. Wcześniej takie miejsca zawsze wydawały mi się zabawne. Przynajmniej tak je traktowałam. A teraz sama tam weszłam. Przyznaję z oporami. Zalogowałam się pod pseudonimem Czekająca na Księcia, i od razu otrzymałam kilka wiadomości. Jednak rozmowę rozpoczęłam tylko z jedną osobą. Uznałam, że tak będzie lepiej, przynajmniej nie pomieszają mi się informacje. Osoba, z którą prowadziłam konwersację okazała się całkiem miłym mężczyzną. Nie wiem, czy to co mówił jest prawdą, ale bardzo mnie zainteresował swoją osobą. Studiuje i pracuje, lubi poezje Lipskiej i śnieg, bo wtedy można lepić bałwana. Wydaje się taki miły i delikatny. Co prawda brakuje tego „czegoś”, ale przynajmniej był miły.
Szczerze mówiąc rozmowa była banalna – jak się masz, co robisz, czym się interesujesz, dlaczego czekasz na księcia – standardowe pytania. Ale atmosfera była kulturalna. Do tej pory wyobrażałam sobie czat, jako ogromny magiel, gdzie połowa to napaleńcy. Myślałam, że ciężko trafić na miłą osobę. A tu proszę – niespodzianka, udało się. Mam nadzieję, że będę miała okazję jeszcze kiedyś porozmawiać z moim miłym rozmówcą.