Były prezydent Stanów Zjednoczonych, John F. Kennedy powiedział kiedyś: "Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju”. Pozwolę sobie użyć tego cytatu, choć przytoczę go w zupełnie innym kontekście.
Moje osobiste motto życiowe brzmi: ”Nie pytaj co Ty możesz zrobić dla świata, zapytaj co świat może zrobić dla Ciebie”. Zostało ono zapożyczone z niesamowicie pozytywnej książki Rhondy Byrne „Sekret”. Nie powiem, że jest to obowiązkowa lektura dla ludzi chcących być szczęśliwymi. Każda z nas mogłaby napisać podobną książkę, bo każda z nas posiada taką wiedzę. Jednak wiele kobiet nieświadomie stosuje się do zupełnie innych zasad, przypisanych im przez społeczeństwo.
Zarówno w mediach, polityce, jak i w życiu, propagowana jest wizja kobiety jako bardzo ważnego dodatku do mężczyzny. Bardzo ważnego (bądźmy szczere, zostawiając ich samych na tydzień, przez kolejny miesiąc będziemy musiały naprawiać ich psychikę po wyrządzonej krzywdzie), ale jednak dodatku. Od dzieciństwa jesteśmy uczone sprzątania, zmywania, gotowania, podczas gdy nasz starszy brat ogląda z ojcem mecz w telewizji. Jesteśmy wychowywane na istoty, mające na celu umilić życie wszystkim dookoła. Zaspokojenie pragnień najbliższych, powinno być dla nas wystarczającą nagrodą.
W tym miejscu oczekuje, że choć połowa z Was się ze mną nie zgodzi. Powiecie: ”No tak, ale przecież robimy dla siebie bardzo wiele. Szalejemy po sklepach, organizujemy sobie wieczory piękności z przyjaciółkami, robimy wiele rzeczy które sprawiają nam przyjemność. Często radość sprawiają nam właśnie opisywani przez Ciebie mężczyźni”. I to jest wspaniałe. Jeśli tak właśnie jest, to znaczy że umiecie wykorzystać swoją kobiecość, do sprawiania przyjemności zarówno innym jak i sobie.
Celem tego artykułu nie jest oskarżanie kogokolwiek. Nie chciałabym również, żebyście odebrały ten blog jako feministyczny. Bo nie to jest celem moich dygresji. Powyższym wpisem, chciałam rozpocząć swoje rozważania nad szczęściem.
Data wrzucenia pierwszego artykułu nie jest przypadkowa. Dziś w nocy przestawiamy zegarki na czas letni. Wprowadzamy zmianę, która pozwoli nam dłużej cieszyć się dniem, a co za tym idzie, lepiej wykorzystać możliwości jakie daje nam wiosna. Przyszło mi na myśl, czy nie warto było by skorzystać z tych udogodnień w całości, i zrobić coś tylko dla siebie.
Pomyślmy, jak często składamy sobie obietnice, które z góry skazane są na niepowodzenie. Postanowienia noworoczne są często ambitne, i dotyczą bardzo różnych dziedzin życiowych. Jednak od ostatniego dnia grudnia, pierwszy dzień stycznia nie różni się prawie niczym. No, może poza chwilowym oszołomieniem, i pozycją bardziej poziomą niż pionową. Jednak zimowa pogoda nie napawa optymizmem, a sylwestrowy alkohol procentuje uznaniem obietnic, za majaczenie po pijaku.
Może warto więc spróbować wszystkiego od nowa, mając do dyspozycji wiosenne słońce, piękne kolory budzącego się parku i masę sympatycznych ludzi wokół? Być może to właśnie tych czynników brakowało nam zimą, by wytrwać w swoich postanowieniach? Dlaczego by nie zrobić czegoś dla siebie, czegoś co da nam powera, i energię na całe nadchodzące lato?
Żeby nie być tylko teoretykiem, postanowiłam zacząć od siebie. Zamierzam zrzucić parę kilo do letniego bikini, poprawić jakość swojej skóry, zrobić nową fryzurę, i… poszukać nowych możliwości zmian. Zabiorę się nie tylko za swoje ciało, ale także za psychikę. Zamierzam być kobietą spełnioną, ale przede wszystkim szczęśliwym człowiekiem.
Do mojej akcji namówiłam też kilka koleżanek, i wraz z nimi wypróbujemy większość możliwych sposobów na szczęście. Odwiedzimy wiele przybytków „Raju na Ziemi”, zastosujemy wiele różnych diet i szerokie spektrum ćwiczeń. Poszukamy sposobów na zdrowie psychiczne i dowiemy się od czego zależy nasze samopoczucie. Bez naukowych formułek i teoretycznych porad.
Pod tym adresem dowiecie się ,co okaże się najskuteczniejszym suplementem diety, które zabiegi naprawdę (!) dają efekty, i jakie działania poprawiają humor. To wszystko osiągniemy nie rezygnując z naszych codziennych obowiązków, pracy, szkoły i nie zaniedbując najbliższych.
Na koniec przytoczę jeszcze mojego ulubionego poetę: „Szczęśliwy jest ten, kto umie wykorzystać sytuację”. Idąc za słowami wielkiego niemieckiego wieszcza, Johanna Wolfganga Goethego, muszę to powiedzieć. KOBIETY! DO ROBOTY!
Już wkrótce pierwsza relacja z poczynionych działań, a także ich rezultatów. Chciałabym jednak, żebyście także spróbowały szczęścia, oraz abyście dzieliły się ze mną swoimi osiągnięciami w komentarzach. Bardzo zależy mi na waszych doświadczeniach, efektach i uwagach. Jeśli macie jakieś propozycje, ostrzeżenia lub zastrzeżenia, nie chowajcie ich dla siebie! Podzielcie się z innymi kobietami, chcącymi zmienić swoje życie na wiosnę!