Dosyć długo czekałam na tę wiosnę. Po pierwsze dlatego, że mam dosyć zimy, po drugie - postanowiłam zmienić swoje życie. Brzmi banalnie? Wiem. Ale zrobię wszystko, aby banał nie był częścią mojego zycia.
Trzy miesiące temu postanowiłam odejśc z pracy. "Zgłupiała!", "Oszalała!", "Żartujesz?"-wszyscy reagowali bardzo podobnie. A ja z uporem i coraz wiekszą determinacją odpowiadałam, że tak musiałam, że tak trzeba i właśnie teraz przyszła na to pora, żeby zmienić swoje życie. Fakt. Do napisania podania zabierałam się jak pies do jeża, ale w końcu nabrałam w płuca powietrza i poszłam do szefowej...
Jest kwiecień, dzieciaki na podwórku drą się jak oszalałe, a ja siedzę przy komputerze i nadal wierzę że moje życie zmieni się na lepsze. Nie straszny mi kryzys i krachy na giełdach. Nie boję się bezrobocia i apokaliptycznych wizji naszych polityków. Trzeba wziąc życie w swoje ręce. Cieszyć sie nim i szanować każdy dzień. I szukać dobrych ludzi.
Zbliża się popołudnie. Czas iść po synka do żłobka. Po drodze zajdę z nim na plac zabaw. Niech się wyszaleje. Tak strasznie go kocham! A Jutro? Jutro idę w kilka miejsc szukać pracy. Jak mi pójdzie???;-)
...dalej czekam na burzę...