I tak na w moim przypadku na głowie było już prawie wszystko: krótkie włosy,długie,z grzywką <to jedna z większych porażek fryzjerskich w moim wydaniu.wyglądałam jak panienki ze ,,Statku miłości,,, nie wiem czy ktoś w ogóle jeszcze kojarzy ten serial;)> oprócz tego loki, fale, zupełnie proste,cieniowane, blond, rude, czerwone, brązowe. Nie miałam tylko trwałej,ze względu na i tak za dużą ilość posiadanego włosia na głowie, oraz odcieni czarnego <wyglądałabym jak śmierć, przy mojej jasnej cerze> i śliwki <bosszzz, kto wymyślił w ogóle taki kolor włosów, kojarzy mi się z podstarzałą panią z urzędu skarbowego>.
W chwili obecnej osiągnęłam stabilność na mej głowie, i potrzeba zmian zaczęła mi doskwierać podczas zakupów. Uznałam,że wszystko co przymierzam jest mdłe i nijakie.Wyglądam blado,<niestety chudo nie;/> i ogólnie jak brzydsza siostra kopciuszka.W związku z tym postanowiłam zmienić coś w swoim stylu ubierania się. Zaczęłam w tym celu przegrzebywać internet.Natknęłam się na kilka stron dotyczących analizy kolorystycznej.Wszystko wydawało się dosyć proste, na pierwszy rzut oka.
Są 4 typy kolorystyczne nazwane szumnie od nazw pór roku. I tak Pani Wiosna to typ delikatnej,eterycznej blond dziewicy, biegającej boso po łące, piszącej wiersze do szuflady i oblewającej się rumiencem. Idealne dla niej są mdłe jasne kolory, zlewające się z jej mdłą osobą. Pani Lato, również blondynka, ale już bardziej rozgarnięta, lubi ciepło, zabawę i długie letnie noce:)Kolory dla niej to niebieski, czerwony,różowy.Ogólnie niczym szczególnym się nie wyróżnia.Pani Jesień to typ hetery, wrednej zdziry o rudych włosach, która gryzie, drapie, kopie i którą faceci niestety uwielbiają.Kolory dla niej to odbicie jej temperamentu, brąz,rdzawy i ciemny zielony, idealnie podkreślają jej wredny charakterek.I na koniec Pani Zima,typ Królewny Śnieżki,blada cera,czerwone usta i czarne włosy.Kolory dla niej są zimne jak serce Pani Zimy. Po dogłębnej analizie wyszło na to,że jestem jakimś żartem matki natury, bo w żadnym z tych typów się nie odnajduję. Eteryczną dziewicą nie jestem, wredną heterą tylko czasem, a już najdalej mi do Królewny Śnieżki. Nie chodzi nawet o zestaw kolorów, który mi zupełnie nie pasuje, ale samotna dziewczyna i siedmiu krasnali w środku lasu,to dla mnie trąci perwersją w najgorszym wydaniu:)) W związku z tym moja potrzeba zmian trochę zmalała na sile, i postanowiłam pozostać przy kolorach, które lubie i nie kojarzą mi się z żadną dewiacją seksualną, ewentualnie z drobnym łóżkowym szaleństwem.:)