- Nie, nie mogę ci dzisiaj zrobić tych PIT ów. Przyszła moja siostra. Myślimy nad
menu na komunijne przyjęcie. Przyjdź do nas, będzie więcej pomysłów - zaszantażowała mnie Dorota, bo w języku czarownic „więcej pomysłów" znaczyło „więcej rąk do pomocy". Cóż. Coś za coś. Wolę upiec ciasto, nawet dwa, aniżeli ślęczeć nad cyferkami.
Dziewczyny siedziały przy stole w kuchni z wielkim kubkiem kawy i wpatrywały się w słupki i wyrazy zapisane na kartce.
- Nie no.... - jęknęła Marysia, siostra Doroty - na to wygląda, że będę musiała wziąć jakąś ekspresową pożyczkę w banku.
- Ile będziesz miała osób na przyjęciu? - zapytałam praktycznie
- Dwadzieścia jeden.
- To po co ci pożyczka? Po prostu ..... gospodaruj oszczędnie......
- Oszczędnie?! - Dorota i Marysia krzyknęły prawie jednocześnie - Klaudia, przyjęcie komunijne to nie jest rodzinny obiad, na który możesz podać kotlety z selera, bo smakowo kojarzą się z kotletami schabowymi!
- ...... i inteligentnie....
- Klaudia !!!
- Co!!!!
- Oszczędność w takich okolicznościach to science fiction z przewagą na fiction.
- A wiesz, że niekoniecznie? Wierz mi, że przy użyciu zdrowego rozsądku można ograniczyć koszta nawet o 1/3. Wystarczy trzymać się kilku praktycznych zasad.
Oto jak zorganizować przyjęcie komunijne w domu:
- Wyrzucaj jak najmniej. Rosół na przykład gotuj na nogach kurzych oraz na mięsie wołowym. Nogi się potem przydadzą na zaś jako drugie danie, a mięso do pierogów lub krokietów.
- Nie bój się prostych rozwiązań. Zamiast stawiać na stole 10 różnych sałatek i kilogramów wędliny, które się szybko psują i dużo kosztują zaskocz gości tradycją i oryginalnością. Na jednym z moich komunijnych przyjęć podałam wieczorem m.in. żeberka w sosie, kaszę gryczaną suto kraszoną oraz smalec ze skwarkami mojej roboty w glinianych miseczkach i ogórki kiszone. Pomysł wzięłam z jednej imprezy pracowej z okazji jakiegoś lubileuszu. Zdziwiłam się wtedy ile ludzi lubi proste jedzenie.
- Przygotuj sałatki "na sucho". Dodawaj sosy lub majonez bezpośrednio przed podaniem na stół. Oprócz tego, że uchronisz gości przed ewentualnymi problemami gastrycznymi (ciepło + czas), to "niezaprawiona", pozostała część może zostać w lodówce na drugi dzień.
- Dogadaj się z koleżankami zwłaszcza takimi, które mają młodsze dzieci. Wystarczy, że kilka z nich upiecze ci ciasto. W ramach rewanżu ty upieczesz im, kiedy będą miały takie przyjęcie.
- Wymyśl takie menu, żeby móc zamrozić, albo „wykańczać" na drugi dzień to, co zostało.
- Pamiętaj, że takie dajmy na to wyżej wymienione żeberka w sosie, czy pierogi można zrobić wcześniej i schować do zamrażalnika. Na farsz możesz wtedy użyć mięsa z jakiegoś bulionu na przykład.
- Rób zakupy rozsądnie. Możesz przecież bez stresu kupić mięso nawet miesiąc przed przyjęciem. Ładniejsze a nawet tańsze. Na tę okazję wyłącz myślenie, że mięso zamrożone jest już mniej wartościowe. Nikt cię nie będzie rozliczał z jakiegoś małego ubytku wartości odżywczych. Cel uświęca środki. Smak pozostanie ten sam i tego się trzymaj.
- Tak samo z majonezami, groszkami, śledziami i innymi rybami. Same puszki i słoiczki majonezu możesz kupować po kilka każdego miesiąca i nie poczuć uszczerbku finansowego,
Jednym słowem, jak mówią Francuzi „ pas de panique". Wystarczy tylko włączyć praktyczne myślenie i nie ponieść się emocjom. Życzę powodzenia.
Zobacz także:
Prezenty na Pierwszą Komunię
Jak przyjąć niespodziewanych gości i nie zwariować?
Artykuł napisany przez naszą Internautkę: Klaudię Maksę