Czym właściwie dla kazdego z nas jest szkoła? Kazdy z nas uczęszczał do przynajmniej jednej szkoły, niezależnie od swojego obecnego wieku. Dzisiejszy system edukacyjny zakłada 3 poziomy obowiązkowej edukacji - podstawowy, gimnazjalny i średni w postaci liceum ogónokształcącego, profilowanego lub technikum. Czym były dla nas godziny spędzone w szkolnych ławach? Czy faktycznie goroączkowo i z zapałem pochłanialiśmy wiedzę, którą doświadczeni nauczyciele i wychowawcy starali się nam wpoić? Nie... Oczywiście, że nie. Zdecydowana większość, jeśli juz lubiła skzołę to za jej przerwy. Za przyjaciół, których poznaliśmy i kolegów. Za zabawne sytuacje na lekcjach. Niestety faktem jest, iż nauczyciele nie potrafią wzbudzić w uczniahc zainteresowania przedmiotem, który wykładają, a co za tym idzie obecność na lekcji wiąże się z nudą i... "kiszeniem". Co gorsza, zbyt wielu nauczycieli zniechęca do tego co przecież kiedyś lubiliśmy. Historii nie lubiłam od początku edukacji. Dlaczego? Bo nikt nie potrafił rozbudzić we mnie pragnienia poznawania przeszłości. Matmę lubiłam tylko do czasó gimnazjum kiedy moja cudowna wychowawczyni-matematyczka sprawiła, że liczby nie miały przede mną żadnych tajemnic. W liceum matematyka pomimo profilu matematycznego była moją zmorą i nawet nie odważyłam się zdawać jej na maturze. A polskiego, który od zawsze kochałam w liceum zaczęłam unikać. Za to szkoda mi było każdego dnia, któy spędziłam w domu. Powód? Przerwy, przerwy i jeszcze raz przerwy. Wyjątkowa klasa, która potrafiła rozbawić nauczyciela na każdej lekcji i zjednać go sobie w taki sposób, by działał na naszą korzyść, przekładał sprawdziany, zapomniał o nich, dawał łatwiejsze pytania...
Szkoła nie nauczyła mnie praktycznie nic z obowiązującego materiału. Z resztą. Co to jest za materiał! Na co mi w przyszłości przyda się rysowanie wykresów funkcji, interpretacja lektur, czy chemiczne wzory na różnego rodzaju reakcje, które mogę sobie jedynie wyobrazić? Nie lepiej było uczyć jak pisać porządne CV, wypełnić odpowiednio PIT, czy jakiech składników lepiej nie znaleźć na etykiecie soku pomarańczowego, bo świadczą one o nafaszerowaniu chemią?Bez ko0ńća można wymieniać. Szkołom, wszystkim po kolei, zawdzięczam tak na prawdę tylko to, co wykracza poza ich zakres nauczania. W tych budynkach poznałam pierwszych przyjaciół. To właśnie oni byli tymi najwłaściwszymi nauczycielami. Najbardziej wartościowymi. Jeden naczył mnie dążenia do celu, drugi otwartości na ludzi, trzeci indywidualizmu, a każdy z nich miłości. Za to tylko kocham szkołę.