Razem z parą znajomych stanęliśmy przy ogrodzeniu lotniska (wtajemniczeni twierdzą, że to najlepszy punkt widokowy) i z kilkudziesięciu metrów oglądaliśmy lądujące samoloty. Wrażenia niesamowite: stając w tym miejscu, momentami odnosiło się wrażenie, że samolot leci wprost na nas. Naprawdę polecam! Można co prawda stwierdzić, że to bezsensowna i dziecinna rozrywka (istotnie, cieszyliśmy się jak dzieci), ale czasem warto poczuć się dzieckiem.
Pojawia się jednak pytanie: po co o tym piszesz? Wyjaśniam więc szybko: nie, nie reklamuję w ten sposób żadnych linii lotniczych. Nie mam też na celu wskazywania plusów i minusów latania samolotem. Przez ten krótki opis chcę pokazać, że... czasem warto zrobić coś dla siebie.
Jestem pewna, że znajomi, którzy robili grilla, bardzo fajnie bawili się i bez nas. Naprawdę, nie musieliśmy tam być (przyznam, że nie bardzo nam się chciało). Rezygnując z biesiadowania, każdy z nas spędził czas, tak jak chciał: my oglądając lądujące samoloty, znajomi oficjalnie rozpoczynając sezon grillowania.
Można czasem zrezygnować z różnych imprez i spotkań, które dla nas są bardziej obowiązkiem, niż przyjemnością. Jeżeli odmówimy, naprawdę nic się nie stanie. Ważne, żeby zrobić to w sposób, kulturalny, nie sprawiając przykrości gospodarzowi. Wiadomo, że im osoba zapraszająca jest nam bliższa i im uroczystość, na którą zaprasza ważniejsza, tym bardziej należy przemyśleć decyzję o rezygnacji. Na ślub przyjaciółki nie wypada nie przyjść. Ale grill u znajomych naszych znajomych można sobie odpuścić. Chociażby tylko po to, by pooglądać sobie lądujące jambo jety.