Nałęczów, niewielkie uzdrowiskowe miasto, wybrałam na romantyczny weekend we dwoje. Na miejsce dotarliśmy pociągiem. Wysiedliśmy na stacji Nałęczów Miasto. Okazało się, że spod dworca PKP trzeba wziąć taksówkę (5 min) albo przygotować się na niezbyt atrakcyjny, dłuższy marsz w kierunku parku zdrojowego.
Miasto-ogród słynie z wyjątkowego mikroklimatu. W upalne dni można tu przyjemnie spędzić czas w otoczeniu wody i odpocząć. Okolica wydała się nam być stworzona specjalnie do romantycznych spacerów. Idąc wzdłuż deptaków mijaliśmy zachwycające, ukwiecone wille, zabytkowe budynki sanatoryjne oraz rzeźby. Wszystko zatopione w zieleni rozłożystych lip, kasztanów, wiązów i rozległych połaciach trawników oraz rabat. Przypominały mi się jako żywo fragmeny książki "Przez różową szybkę" Ewy Szelburg Zarembiny. Trochę drażnił nas nadmiar bilbordów i reklam.

Sanatoryjny szyk rządzi się swoimi prawami. Nikogo nie dziwią indywidua przechadzające się w klapkach i z ręcznikiem w dłoni. Nawet kuracjusze z Francji, na których nieustannie się natykaliśmy, odnaleźli się w tej luźnej konwencji. Wszak przyjeżdża się tu nabrać dystansu do świata, zregenerować ciało i ukoić nerwy. W sercu parku zdrojowego, tuż u stóp Sanatorium Księcia Józefa, znajduje się malowniczy staw. Pływają po nim łabędzie ale mnie zafrapowało wydropodobne zwierzątko, energicznie uwijające się to na brzegu, to w wodzie. Próbowałam na nie zapolować aparatem fotograficznym.
Każdy prędzej czy później trafia do przeszklonej pijalni wód, otoczonej palmami. My nie byliśmy wyjątkiem. Po uiszczeniu niewielkiej opłaty za wstęp (2,5 zł) można orzeźwić się tutejszą wodą ze źródełka „Miłość”, serwowaną w plastikowym kubeczku. Bardziej eleganckie naczynia oferuje znajdujący się w tym samym budynku sklepiku z pamiątkami.

Miłośnicy zabiegów SPA i zapaleńcy fitnessu mają w czym przebierać. Zlokalizowane są tu siłownie, pływalnie i ośrodki odnowy biologicznej. Na własnej skórze odczułam dobrodziejstwo ciepłej kąpieli błotnej (35 zł za 20 minut) i miło spędziłam czas z ukochanym na pływalni zaopatrzonej w łóżka bąbelkowe, ławeczki perełkowe i jacuzzi. Z pewnością, się do Nałęczowa jeszcze wybierzemy, zwłaszcza, że podobno w ofercie pojawiły się terapeutyczne kąpiele w piwie :O!?
Ach młodość! Westchną mijający nas starszy pan. Właśnie wtedy w Nałęczowie, poczuliśmy najpełniej, jakie to szczęście być młodym, zakochanym i mieć całe życie przed sobą.
Co zabrać na wypad do Nałęczowa:
W Nałęczowie warto:
- Napić się wody w pijalni wód w mineralnych
- Zobaczyć najstarsze "Sanatorium nr 1", w którym do dziś prowadzi się hydroterapię
- Pojeździć rowerem po nałęczowskich wąwozach
- Przejechać się kolejką wąskotorową
- Odwiedzić muzeum Stefana Żeromskiego
Nałęczów ukochali literaci i artyści. Z uzdrowiskiem związani byli: Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Ewa Szelburg-Zarembina, Stefan Żeromski,Ignacy Paderewski, Stanisław Witkiewicz, Henryk Siemieradzki i wielu innych.
Dobrze wiedzieć:
- Nałęczów jest obsługiwany przez prywatnych taksówkarzy dostępnych pod nr tel. 919;
- Ośrodki wypoczynkowe, sanatoria i kwatery prywatne zazwyczaj dysponują swoimi parkingami. Parkingi ogólnodostępne płatne i dozorowane znajdują się przy ul. Chopina oraz na ul. Paderewskiego;
- Ceny wejściówek na basen i opłaty za niektóre zabiegi są w weekendy nieco wyższe niż w dni robocze.
Praca konkursowa naszej Internautki: Kingi
Twój tekst także może wziąć udział w konkursie. Na laureatki czekają wspaniałe nagrody!
O szczegółach przeczytasz tutaj