Film „Hańba" jest ciężki. Trawi się go jeszcze jakiś czas po wyjściu z kina. Zapada w pamięci i każe się zastanawiać nad postępowaniem bohaterów i złożonością poruszanych w opowiedzianej historii problemów.
Zekranizowana powieść J.M. Coetzeego dzieje się w krajobrazie afrykańskim. David Lurie, brawurowo zagrany przez Johna Malkovicha, jest wykładowcą akademickim - zakochanym w książkach racjonalistą, czerpiącym mądrości życiowe z dorobku intelektualnego wielkich myślicieli.
Lurie jest też człowiekiem pełnym sprzeczności - raz zimny i wyrachowany, za chwilę wrażliwy na zło świata, a nawet romantyczny. Poznajemy go w momencie, gdy jako wolny od zobowiązań człowiek po pięćdziesiątce poszukuje miłosnych przygód. Zauroczony piękną studentką nagabuje ją, aż ta godzi się zostać jego kochanką.
Wkrótce prawda o romansie wychodzi na jaw, a dziewczyna składa na uczelni skargę na profesora. Ten poproszony przez komisję o przedstawienie swojej wersji wydarzeń, od razu przyznaje się do winy i nadużycia profesorskiej władzy nad studentką. Składa rezygnację i opuszcza kraj. Choć jest narażony na hańbę, w pewnym sensie omija ją - nie kaja się, nie tłumaczy, tylko sam siebie skazuje na banicję. Lurie wyjeżdża do córki Lucy, prowadzącej farmę na odludziu.
Choć na pierwszy rzut oka jej życie wydaje się spokojne - wypełnione zwyczajną pracą, życiem z dnia na dzień wśród prostych, uśmiechniętych i dobrych ludzi, po dłuższym pobycie okazuje się, że wokół na Lucy czyhają niebezpieczeństwa - nie tylko bezpośrednia przemoc fizyczna, ale też uwikłanie w lokalne, dziwaczne obyczaje, którym kobieta poddaje się z trudną do zrozumienia pokorą.
Mamy więc na ekranie złożoną i trudną historię. Przyznam, że nie czytałam książki, ale zamierzam po nią sięgnąć. Te panie, które jeszcze nie widziały jej ekranizacji, zachęcam do obejrzenia. Ten film to nie tylko ciekawa opowieść. Warto zobaczyć świetne kreacje aktorskie, dużym plusem są również zdjęcia. Kino z najwyższej półki.

Film "Hańba"