Obcisła, kolorowa góra zgrabnie akcentuje zalety kobiecego ciała. Szorty eksponują opalone nogi a obuwie dodaje pikanterii i podkreśla buńczuczny charakter. Niby skromnie, niby nic specjalnego ale mimo pozorów niedbałości całość jest dobrze przemyślana. Toż to doskonały zestaw na letnie eskapady, pomyślałam. Muszę go mieć!
Pal licho podkoszulek, podobny można dostać w każdej galerii handlowej. Z szortami też nie powinno być problemu ale gdzie zdobyć taaakie buty? Pobieżny rekonesans w sklepach internetowych utwierdził mnie w przekonaniu, że mimo szczupłego portfela nie jestem bez szans. W Europie pomału rozpoczyna się sezon letnich wyprzedaży. Co prawda akurat nie mogę się wyrwać do Wiednia, Londynu czy Paryża ale od czego jest Internet?
W sieci też można znaleźć atrakcyjne wyprzedaże, ceny spadają nawet o 50% i bywa, że sprzedawcy nie żądają dodatkowej opłaty za przesyłkę. To najlepsza pora, żeby nadrobić braki w szafie. Wpisałam w wyszukiwarce „biker boots” i wypatrywałam atrakcyjnych okazji. Chciałam, żeby wybrany model był podobny, do tego, który podpatrzyłam na stopach Megan Fox, ale na nieco wyższym obcasie i odrobinę mniej toporny.
Zadanie nie okazało się trudne. Wkrótce znalazłam, wymarzoną parę z licowanej skóry, lekko postarzaną ze ślicznymi sprzączkami, ale wygodnie zapinaną po wewnętrznej stronie nogi na suwak. Dokładnie zmierzyłam stopę i obwód łydki, żeby sprawdzić czy buty będą pasować.
Trójwymiarowa animacja pomogła mi się upewnić, że o taki wygląd klamer i obcasów właśnie mi chodzi. W konsumenckich serwisach z recenzjami znalazłam pozytywne opinie o nęcącym mnie modelu. Pisano, że niezwykle wygodny, trwały, nikt nie psioczył na wady ukryte. Co prawda musiałam pójść na kompromis jeśli chodzi o kolor ale zamiast prawie 700 zł ostatecznie zapłaciłam 350 zł. Odrobina luksusu przecież mi się należy, zwłaszcza, że płacę za ten luksus, jak za przeciętne skórzane kozaki.
Obniżki w dużych domach towarowych wabią tłumy a ja mogłam kupować i szperać, siedząc wygodnie przed monitorem. Teraz nadchodzi moment, kiedy trochę drżącymi rękami rozpakowuję przesyłkę… Są, tak to moje wymarzone buty! Natychmiast przymierzam i naprawdę czuję się w nich jak gwiazda filmowa. Wreszcie dociera do mnie, co miała na myśli Marilyn Monroe, mawiając: „Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy".
Zobacz także:
Artykuł napisany przez naszą Internautkę: Kingę