Na Cejlonie było wspaniale. Wygrzewałam się w tropikalnym słońcu, odpoczywałam pod palmami, widziałam jak dojrzewają przyprawy: pieprz, kurkuma, cynamon...Ale najciekawsza była herbata - bo niby taka zwyczajna ( w końcu każdy ją zna), ale tak naprawdę egzotyczna ( pochodzi z ciepłych krajów). A herbata z Cejlonu jest wyjątkowa, bo tutaj ma to, co lubi najbardziej - ciepło przez cały rok, od czasu do czasu tropikalne deszcze i świeże górskie powietrze. Dlatego jest taka smaczna!
Zwiedziłam również plantację herbaty. Większość z nich znajduje się w górach, w środkowej części kraju. Podróż do tej krainy była bardzo ekscytująca. Auto, którym jechałam przez wiele godzin wspinało się wąską drogą na szczyty gór (mają ponad 2 tyś m n.p.m), balansując na krawędzi przepaści. Gdy wreszcie dotarłam do celu, moim oczom ukazał się niezwykły widok - hen, jak okiem sięgnąć, ciągnęły się wzgórza pokryte ciemnozielonymi krzewami, ponad którymi kołysały się pojedyncze drzewa...
Z liści tych krzewów uzyskuje się znany wszystkim, aromatyczny napój. Zbierają je kobiety, ubrane w barwne szaty. Na plantacjach, które odwiedziłam, herbatę "od krzewu do filiżanki" produkuje się w jeden dzień. Dlatego ma ona niepowtarzalny smak i aromat. Przekonałam się o tym, próbując naparu w jednej z górskich fabryczek.
Żeby skosztować świeżej cejlońskiej herbaty, nie musicie jechać na Cejlon. Kupicie ją w Polsce pod nazwą Dilmah. Zachowuje ona walory napoju: "prosto z krzewu" - jest smaczna i zdrowa (świeża herbata lepiej zapobiega m. in. chorobom krążenia i przyspiesza odchudzanie).
Są tu drzewa, które pachną jak szarlotka (z cynamonem)
Na Cejlonie możecie delektować się nie tylko smakiem herbaty. W skąpanych w słońcu sadach nie brakuje bowiem tropikalnych owoców: kokosów, bananów, mango, a w wonnych ogrodach rosną egzotyczne przyprawy: pieprz, kurkuman, cynamon...Cynamon produkuje się z młodej kory drzewa zwanego cynamonowcem. Jego liście pachną jak...szarlotka.
Nietoperze zajadają się owocami, a małpy lubią kwiaty
Cejlońskie rośliny i owoce smakują nie tylko ludziom, lecz także zwierzętom. Za soczystymi owocami przepadają...nietoperze. Widziałam ich całe stada - czarnych wielkich jak kruki, gdy krążyły ponad drzewami albo odpoczywały na gałęziach, wisząc głowami w dół. Z kolei w jednym z ogrodów spotkałam małpę, która ze smakiem konsumowała kwiaty, tak jak koza. Najciekawsze spotkanie z małpami przeżyłam jednak u podnóża Sigirii, góry, na której znajdują się resztki twierdzy sprzed 1,5 tyś.lat. Tę okolicę upodobały sobie setki makaków ( malutkich małpek), które nie boją się ludzi. Gdy próbowałam zrobić zdjęcie jednej z nich, zwierzę oddalało się ode mnie zachowując bezpieczny dystans. Chodziłyśmy w kółko - z przodu małpa, a ja za nią. Tak jakbyśmy tańczyły "labada". Gdy zaśpiewałam małpie ten przebój, przerażona czmychnęła w zielony gąszcz!
Małpy wdrapują się na szczyt Sigirii, skąd rozciąga się piękny widok na porośniętą wiecznie zielonymi drzewami równinę i położone dalej, sięgające chmur szczyty.
A co z kuchnią?
Otóż, mieszkańcy Sri Lanki jedzą najczęściej ryż z przyprawami (głównie curry). Potrawy są bardzo pikantne! Po takim posiłku koniecznie trzeba ostudzić rozpalone podniebienie...A do tego celu idealnie nadaje się prawdziwa cejlońska herbata! Orzeźwia ona w największe upały.
Jak przyjemnie spędzić czas?
Odpoczywając na plaży Galle na południu ( przy okazji można zwiedzić holenderski fort z XVIIw.). Możesz też wspinać się na Górę Adama ( 2243 m n.p.m., na szczycie znajduje się odcisk stopy należący ponoć do bibilijnego praojca) albo wybrać się na przejażdżkę słoniem po dżungli.
Co należy ze sobą zabrać?
Na pewno przydarzą się koszulki z krótkim rękawkiem, środek przeciw komarom, krem z wysokim filtrem UV. A to dlatego, że Cejlon znajduje się w pobliżu równika, przez cały rok jest tam ciepło. Oprócz tego zabieramy bagaż taki jak na każdą wycieczkę ;)
Gdzie kupić miejscową walutę?
Najlepszy kurs wymiany jest na lotnisku. Weź ze sobą dolary albo euro, wymień je po przylocie na miejscowe pieniądze - rupie lankijskie. (1 USD = ok. 90 rupi), (1zł = ok. 40 rupi). Przyda ci się również karta płatnicza (przy hotelach są bankonaty).
W jakim języku się porozumiesz?
Oczywiście po angielsku :)
Jak dotrzeć na Cejlon?
Na Cejlon udajemy się samolotem. Przelot z Warszawy do stolicy Sri Lanki, Kolombo (z przesiadką w Zurychu), kosztuje ok. 950 USD (4 tyś.zł, cena biletu na podróż tam i z powrotem). Ceny mogą się wahać, w zależności od klasy jaką lecimy.
Lubię odpoczywać przy filiżance herbaty i marzyć o Cejlonie, gorącym kraju, skąd pochodzi ten pyszny napar... Kto wie, może jeszcze tam wrócę?
Praca konkursowa naszej Internautki: angeliki
Twój tekst także może wziąć udział w konkursie. Na laureatki czekają wspaniałe nagrody!
O szczegółach przeczytasz tutaj