Jakie postanowienia noworoczne? – zapyta większość z nas. A ja wcale nie będę się dziwić temu pytaniu. Noworoczne postanowienia mają to do siebie, że są śmiertelnie poważne i znikają wraz z wywietrzeniem z głowy ostatnich bąbelków szampana. Potem już nie ma na to czasu – trzeba przygotować kolejne raporty, zacząć uczyć się do sesji, skupić się na organizacji ferii dla dzieci lub planować swój zimowy wyjazd. Na realizację postanowień nie ma więc już czasu.
Gdyby jednak, jakimś cudem czas się znalazł, to też raczej nic by z tego nie wyszło. Zapewne w Sylwestra 2009/2010 obiecamy sobie wiele, może nawet zbyt wiele. Stracić parę kilogramów. Odświeżyć związek. Nauczyć się biegle hiszpańskiego. Francuskiego też trochę. Zrobić prawo jazdy. Zapisać się na siłownię. Być miłą, opanowaną, asertywną. Do tego powinnyśmy jeszcze koniecznie dołączyć – mieć na to wszystko czas. O chęciach i motywacji nie wspominając...
Skoro jednak zadałam to pytanie, to spróbuję na nie odpowiedzieć. Zapał do francuskiego skończył mi się po trzech lekcjach, gdzieś między czasem przeszłym a teraźniejszym. W każdym razie francuski to już czas przeszły, niestety niedokonany. Moje ćwiczenia polegają na kursowaniu między kuchnią a pokojem, dokąd znoszę kolejne kubki z kawą i gdzie próbuję wymyślić skuteczny sposób wymodelowania mięśni brzucha przed telewizorem. Z racji jednak, że cierpliwa i opanowana nadal też nie jestem, porzucam szybko te bezowocne przemyślenia i się nie męczę. Ani na siłowni, ani przy wkuwaniu francuskich słówek, ani przy realizacji jakiegokolwiek noworocznego postanowienia. Za pół roku jednak znów o tym pomyślę...
Jak postanawiać, aby realizować postanowienia noworoczne na 2010 rok?
- Mało. Czyli nie jak w powyższym tekście. Wybierz sobie trzy najważniejsze (najpilniejsze, najmilsze etc.) zadania i dopiero, gdy uda się ich realizacja, przystąp do wyboru kolejnych.
- Konkretnie. Nie „Schudnę dwadzieścia kilogramów”, tylko „W ciągu dwóch miesięcy stracę cztery kilogramy”. Dzięki temu łatwiej ci będzie skoncentrować się na zrzuceniu tych czterech kilogramów, niż na stracie dwudziestu w bliżej nieokreślonym „kiedyś”.
- Nagrody. Nagradzaj się za realizację kolejnych obietnic. To świetna motywacja! Np. „Jeżeli stracę te cztery kilogramy, kupię sobie tę świetną, czerwoną sukienkę”.
- Włącz przyjaciół. Obietnica, którą złożysz nie tylko przed sobą, ale także przed twoimi bliskimi, będzie bardziej mobilizująca. Wszak nie chcesz chyba wyjść na osobę niesłowną? Plus jest jeszcze taki, że twoi przyjaciele będą motywować cię do działania.
Jeżeli jednak nie masz ochoty, ani motywacji, aby realizować swoje noworoczne postanowienia z tego roku, nie martw się! Wszak noc sylwestrowa i rok 2010 już za mniej niż... pół roku!
Zobacz także:
Samodoskonalenie i związki
Gdy nerwy przejmują kontrolę
Artykuł napisany przez naszą Internautkę: ŻonęLeona