O miłości do kawy Starbucks mówią m.in. Madonna, Paris Hilton i Mischa Barton. Słynna sieć kawiarni, z rozpoznawanym nie tylko w Hollywood i Nowym Jorku, zielonym kubeczku (i kobietą-syreną w koronie), jest miejscem kultowym.
Do Starbucks można przyjść na kawę i chwilę posiedzieć z gazetą w ręku, jednak większość osób wpada na krótką chwilę i zaraz, z pachnącym kubeczkiem, ruszają dalej. W końcu ta kawa wyróżnia ludzi sukcesu. Zagonionych, zabieganych, nie mających czasu na marnowanie cennych minut. Także tych, co posmakowali się… w Nowym Jorku. A tam podobno Starbucks, to mus!
Przyzwyczailiśmy się już do modnych gadżetów. Jak cola, to w butelce zaprojektowanej przez autora najsłynniejszych szpilek, Manolo Blahnika. Jak woda mineralna, to w opakowaniu stworzonym przez Christiana Lacroix. Czemu więc nie kawa w papierowym kubeczku Starbucks? W końcu ważne, by mieć coś, co nas wyróżnia. A tak naprawdę, upodabnia do iluś tam tysięcy miłośników modnych dodatków.
Czy warto się tak lansować? Kawy Starbucks w Polsce nie piłam, za to znajomy zareklamował mi ją słowami: Pojedziesz kiedyś do Stanów, docenisz Starbucksa. I będziesz kupowała, jak ja.
Chodzi więc tylko o modę, nie o smak?!
Zobacz także:
Kawowe szaleństwo
Przepis na mrożoną kawę z pianką
Artykuł napisany przez naszą Internautkę: agrafkę