Disneyland pod Paryżem to nie jest zwykłe wesołe miasteczko, lecz bajkowy świat, który dostarcza niezapomnianych przeżyć. Można tu spędzić 2 dni i nie zobaczyć wszystkiego, tutaj dorośli staja się dziećmi, czas zatrzymuje się w miejscu i tracimy jego orientacje.
Przekraczając bramy Disneylandu zapomnisz o zwykłym świecie, wchodzisz do środka i już znajdujesz się na "Main Street" - rekonstrukcji głównej ulicy amerykańskiego miasta z początku XX wieku. Nie są to filmowe dekoracje, wszystko jest realne, fasady budynków zachwycają bogactwem wystroju, elementów architektonicznych odtworzonych w najdrobniejszych detalach jak te, które widzieliśmy w filmach. Można przejechać się "prawdziwym" starym piętrowym autobusem, lub tramwajem konnym. Na dworcu kolejowym czeka pociąg z parową lokomotywą, który objeżdża wszystkie zakątki parku. Po obu stronach ulicy otworem stoją sklepy, restauracje, wszystko jak w bajce…
Główną ulicą dojdziesz do Placu Centralnego z zamkiem Śpiącej Królewny. Tu znajdują się wejścia do pozostałych czterech parków tematycznych
Do parku udaje nam się wejść wczesnym rankiem, nie polecam weekendow, ponieważ wiele czasu zajmie nam stanie w kolejkach.
Pierwszy nasz park - "Discoveryland". Świat odkrywców, wynalazców i wizjonerów stoi przed nami otworem, dajemy się nawet wystrzelić na Księżyc, towarzyszy nam przy tym dziecięca radość, choć dawno jesteśmy dorośli. Śmiejemy się z naszych wyglądów, gdy zakładamy okulary, symulujące efekt trójwymiarowości uczestniczymy w szalonym eksperymencie zwariowanego profesora, zmniejszającego publiczność. Czujemy się jakby czas się cofną, czuje jakbym znowu miała 1m wysokości i bezproblemowe zycie. Kolejny nasz krok to Videopolis i show zatytułowane "Legenda Mulan". Jest to historia oparta na bajce Mulan opowiadająca historie Chinki, która wyrusza, by wyzwolić swój kraj spod panowania Mongołów. Jesteśmy pod wrażeniem perfekcji artystów w żonglowaniu, walkach kung-fu, tańcach i akrobacji z pewnością nie maja sobie równych.
W "Frontierland" smakujemy życia niczym na Dzikim Zachodzie. Najwięcej wrażeń dostarcza nam "Big Thunder Mountain" – jazda kolejką w szalonym tempie przez kopalnie złota. Piszczę przeraźliwie, gdy nieopodal nas wybucha gejzer, zaraz zachwycam się parostatkiem i by znowu z przerażeniem popatrzeć na stary opuszczony dom nawiedzany przez duchy
Kolejna postać z dziecięcych snów - Tarzan. W Chaparral Theatre muskularny Tarzan śmiga po lianach w najprawdziwszej tropikalnej dżungli. Ściskam mocno za rękę mojego Tarzana, który szybko przypomina mi, ze nie mamy wiele czasu na wzdychanie… chyba jest troszkę zazdrosny ;)
Kolejny park, kolejne przygody.
"Adventureland" – kraina przygód.
Czy jesteśmy odważni? Ależ tak, wiec wsiadamy do kolejki w "Indiana Jones and the Temple of Peril", która jedzie do góry nogami i ma pętlę śmierci 360°
Kolejna przygoda – starcie z piratami na Morzu Karaibskim. Jadąc łodzią, znaleźliśmy się w samym centrum bitwy, znowu krzyczę niczym mała dziewczynka, gdy pirat wymachujący szabla przemyka nad naszymi głowami. Odwiedzamy don Robinsona na drzewie, czuje się jak we wnętrzu wszystkich przygód o których czytałam.
Kolejna kraina to świat kreskówek
"Fantasyland", gdzie Piotruś Pan zabiera nas na podniebną wycieczkę do zamku Królowej Pik. Odwiedzamy stolarza Genetto, który poszukuje Pinokia. Wsiadamy do kolejki, by podróżować po lesie Królewny Śnieżki i krasnoludków.
Przez miasteczko przechodzi parada, widzę prawdziwą Myszkę Miki, Pies Pluto wesoło macha i wyciąga łapę do wszystkich, nie tylko dzieci wyciągają spragnione dotyku ręce, dorośli proszą o zdjęcia, nie czuje się wcale dziecinna, tu po prostu wszystko dzieje się spontanicznie, nie myślimy, czy wypada czy nie, ja wcale nie myślę, ile mam lat, nie to teraz się liczy.
Ostatnia nasza atrakcja to Disney Studio – przyglądamy się nagrywanym scenom, wsiadamy do kolejki i uczestniczymy w nagraniu filmu – nasza kolejka wjeżdża w wąwóz górski, w tym momencie zaczyna się trzęsienie ziemi, potok wylewa się i zalewa kolejkę, nieopodal nas wybucha cysterna paliwa, wszystko plonie, a ja czuje, ze na moich policzkach pojawia się płomień fascynacji, oczy mi błyszczą i serce mocno bije.
Żal opuszczać to magiczne miejsce… ale niestety już zamykają… na nowo odkrywam swój codzienny świat… wiem, ze jeszcze tu wrócę… by usłyszeć niczym nie zmącony radosny śmiech, by zapomnieć o problemach życia dorosłego…
"Disney-Village" to miasteczko położone po drugiej stronie Parku Rozrywki, jest to miasteczko sklepów i jest zazwyczaj otwarte do godzin rannych. Panuje tu atmosfera niczym w Las Vegas: salony gier, kina, sklepy i restauracje. Warto zobaczyć "Buffalo Bill's Wild West Show", który grany jest na najprawdziwszej arenie, a głównymi postaciami są legendarne postacie Sitting Bull, Buffalo Bill i Annie Oakley. Indianie polują na najprawdziwsze bizony, bandyci napadają na dyliżans a kowboje przeganiają stada bydła. Także i publiczność bierze udział w zabawie, jako "załoga" jednego z czterech "rancho". Udziela nam się doskonała atmosfera.
Wracamy do domu z kowbojskimi kapeluszami, pióropuszami jak wodzowie indiańscy, a ja na dodatek mam wspaniałą czapkę z uszami niczym Myszka Miki i choć są wielkie i odstające to zawsze takie chciałam mieć!
Praca konkursowa naszej Internautki:privatedo