Klaudii o godzinie 22.00 wyłączają się receptory, więc rzeczywistość odbiera jak przez mgłę. Fakt ten, mówiąc ogólnie, implikuje szereg złośliwości na temat niemrawości kobiet czterdziestoletnich ze strony Małżonka Osobistego a to z kolei wnerwia Klaudię okropnie. Toteż dialog w takich okolicznościach ma klimat walki podjazdowej. Amen.
***
Czwartek.
- Mężu - woła leżąca i czytająca (przysypiająca znaczy) w sypialni Klaudia - coś mi tu chrobocze......
- Idź spać - odpowiedział krótko i nie na temat Małżonek Osobisty.
- Ale słyszę, że coś tu skrobie pod ścianą.
- ......
- Czy ty rozumiesz, co do ciebie mówię ?!!!!
- .......
Klaudia w myślach przyklęła szpetnie, ale postanowiła unieść się honorem oraz dać sobie spokój ze zwierzeniami. Nie to nie. Następnie zgasiła światło i poszła spać.
Piątek.
- Żono, gdzie jest mój dyplom z kursu?
- Na szafie - rzuciła niedbale w przestrzeń Klaudia, nie odrywając wzroku od telewizora.
- Nieeee maaaaa !!!!! - ryknął z pokoju bas męski - może byś się odkleiła łaskawie od ekranu i mi to znalazła w tym bałaganie!!!!
- Jeeeeest !!! Jak nie na szafie, to znaczy, że wpadły za szafę. Kot zrzucił.
Hałas odsuwanego mebla dobiegający z pokoju.
I... nastała cisza...
I... nastąpił siarczysty bluzg...
Klaudia jednak nie dała się ponieść emocjom i wytłumaczyła sobie, że:
panuje kryzys,
rośnie stopa bezrobocia w kraju,
świat obawia się wybuchu pandemii
i stąd ten stan nerwowości.......
Małżonek Osobisty wpadł był do salonu z niewielkim świstkiem papieru o kształcie trójkąta prostokątnego, którego najdłuższy bok był postrzępiony, a na wierzchu było napisane ładnymi, drukowanymi literami "Dyplo".
Klaudia rzuciła spojrzenie w stronę Osobistego, które można było przetłumaczyć werbalnie "Widzisz, widzisz?!! "
Małżonek rzucił spojrzenie w strone kota, które mówiło "z ciebie jest taki kot, jak z koziej dupy trąba!".
Nagle na Klaudię padł strach. Wskoczyła więc na na oparcie kanapy i nieco spokojniejsza stwierdziła, że
"Mężu, wybaw nasze ognisko domowe od złego"
Małżonek Osobisty westchnął głęboko, przyniósł mopa i zaczął obstukiwać kąty w celu przestraszenia myszy, która istotnie hałasu się zlękła i zaczęła biec środkiem salonu.
Klaudia pisnęła i spojrzała z nadzieją na mężczyznę swojego życia i z przerażeniem odkryła, że większe przerażenie w oczach ma on, niż ta mysz.
Jedna myśl "uciekać".
I Klaudia dała susa do wyjścia i zamknęła drzwi z takim impetem, że w ręce została jej klamka.
Potem dobiegło jej uszu pozdrowienienie męża zza zamkniętych drzwi.
Potem nastał zgiełk i hałas a na końcu kapitulacja.
- Ale ja mam zaraz korepetycję...
- Trudno. Mysz mi uciekła.
Po chwili
- Dzień dobry, wejdź proszę - Klaudia niemal jęknęła. A w myśli "myszo, bądź człowiekiem, nie rób mi obciachu, please.."
A mysz przecież człowiekiem nie jest, co nie?
Więc sobie myk spacerkiem przez środek pokoju.
I nagle stał się cud.
- Yyyyy, może ja pani tę myszkę...., niech się pani nie przejmuje, ja mam w domu dwie siostry, wiem co to babska panika na widok myszy....
I wziął pudełko, złapał tę mysz i wyrzucił na dwór.
A mówi się, że młodzież nie jest fajna......