Przede mną pierwszy zjazd studiow podyplomowych, stąd ten zamęt. Gorączkowe przeszukiwanie stron z rozkładem jazdy busów, by opracować strategię transportu, sprawdzanie po raz n- ty, czy juz pojawił się plan zajęć, w ostatniej chwili zakupy w sklepie papierniczym.
Z busami mam nieco problemów- nie obejdzie się bez dzwonienia na informację. Jeśeli już mam rozpiskę godzin, to nie wiem skąd odjeżdżają pojazdy, a jeśli znam miejsce ich przystanku, to nie pasują mi ich godziny odjazdu. Dodatkowo będę musiała znależć nr tel, by zamowić taksówkę, inaczej trudno będzie się mi dostać na uczelnię (od dworca busów jest spory kawałek). Jakoś to jednak opanuję.
Plan zajęć odnalazłam w zupełnie innym miejscu strony internetowej uczelni, niż się go spodziewałam,grunt , że jest, zajęcia nawet fajne, ale siedzenie na wykładach cały dzień nieco mnie przeraża.... Odwykłam już od tego.
Na pociechę kupiłam sobie piórnik i kolorowe długopisy;) Jestem wzrokowcem, więc jak sobie pomażę na kolorowo, to lepiej zapamiętam treść notatek. Wyposażona jestem w artykuły papiernicze i nawet mam termos wiosennie zielony na gorącą kawę ku pokrzepieniu w deszczowy listopadowy dzień.
Mam sporo pomysłów i materiałów na artykuły modowo-urodowe i przepis na pyyyszne ciacho, ale to już po niedzieli. O ile nie strace motywacji do pisania na tej stronie....:/
tymczasem... do nauki ;)