Cofnijmy się w przeszłość. Przypomnij sobie czasy, kiedy kinowy ekran w niczym nie przypominał dzisiejszego silver screen'u. Pomimo to, z przyjemnością zapłacilibyśmy każdą cenę, aby raz jeszcze poczuć tamten magiczny klimat. Wtedy kino, choć niebywale konwencjonalne, pachniało nieznaną nowością. Kusiło, nęciło, przyciągało. Dziś kino jest multi. Co ma nam do zaoferowania?
Na kolację do... kina
Dziś kino to kompleks, w którym poza oglądaniem filmów, można także dobrze zjeść. To miejsce spotkań towarzyskich i... biznesowych. Mieści w sobie kilka lub nawet kilkanaście sal, w których projekcje odbywają się równolegle. To wszystko po to, aby przyciągnąć coraz więcej klientów. Nie tylko fascynatów kina, ale także ludzi spragnionych rozrywki. Jak wyglądałby świat bez wielkiego ekranu? „Zastanawiam się, czy nie warto zainteresować się kinem internetowym. Można obejrzeć film nie wychodząc z domu." - Wypowiada się Krzysiek, użytkownik forum gazety.pl. Czy tradycyjne kino ma się czego bać? „Byłem dziś w tym nowym kinie. Wystrój fajny i przytulny. Kino kameralne i naprawdę na wysokim poziomie. Bardzo miłe miejsce. A obraz? Nie jestem specem i niezależnie czy to było ze szpuli, czy z cyfrowego projektora, to obraz był naprawdę super. Nasycenie kolorów i ostrość - no po prostu miód na oczy!" - Można przeczytać na forum stopklatka.pl. Jak widać, zdania są podzielone. Bój pomiędzy tradycją a nowoczesnością nadal trwa. Czy którąkolwiek ze stron zadowoliłby remis?
Premiera wprost z komputera
Pojawia się pytanie, czy doczekamy czasów, kiedy wielkie kina całkowicie wyprą małe ekrany komputerów? Wtedy nie będziemy musieli wychodzić z domu tylko po to, aby zobaczyć premierę wyczekiwanego filmu. Jedyne, co trzeba będzie zrobić, to udać się do drugiego pokoju, włączyć komputer i wysłać sms'a. That's all. I po sprawie. Bez wydawania niebotycznych pieniędzy na bilety i nieodłącznej pokusy na drogi popcorn. Wielkie kino w kapciach przed ekranem zwykłego komputera. Czy to w ogóle możliwe? „Myślę, że na razie nam to nie grozi, domowe ekrany nie są w stanie wyprzeć kinowych multipleksów. Gdzie zakochani chodziliby na randki?" - kwituje Magda, studentka europeistyki.
Tekst wyróżniony przez redakcję