Czy wobec tego jest sens w tworzeniu takiej struktury? Może lepiej wybrać niezawodny czworokąt? Nie ma sprecyzowanej jednoznacznie odpowiedzi na takie pytania – sami przecież wiemy – ile ludzi tyle pomysłów.
Sięgając głęboko do korzeni i zahaczając tym samym o myśl tradycjonalistyczną najbardziej racjonalnym wyjściem jest duet. Właśnie tak! Dwie połowy zawsze komponują się najlepiej, ponieważ nie przeszkadza im dodatkowy, czasem zbędny element. Niezbadane są jednak wyroki Boskie, a ludzie uwielbiają komplikować sobie życie. Nic, więc dziwnego, że coraz częściej model babskiej przyjaźni przybiera postać zagadkowego trójkąta…
Jak to się dzieje, że większość z nas woli tzw. „trójki”? Nie jest to, co prawda zjawisko nowe. Od wieków pomysły dziewczyn na przyjaźń przybierały różne formy, ta jednak – najbardziej dziwi. Każde, nawet najmniejsze już dziecko wie, że trzy osoby w jakiejkolwiek relacji to zdecydowany tłok. Dlaczego więc tak często spotykamy się z trio? Czy przypadkiem nie jest tak, że jedna z tych osób jest po prostu mniej zaangażowana w cały ten „związek”? Jest to bardzo prawdopodobne, bo jak wiemy niełatwo jest rozłożyć punkt ciężkości w takim przypadku, by nikt nie ucierpiał. Trójkąty nie były i nie będą nigdy naturalną formą tworzenia relacji i zawsze jedna ze stron będzie mniej lub bardziej poszkodowana. Nie jest, bowiem możliwe dzielenie się z każdą z koleżanek swoimi sekretami. Mężczyźni mają inaczej, w ich przypadku schemat taki mógłby zdać egzamin. U kobiet niestety notorycznie dochodzić może do pewnych zgrzytów.
Już w przedszkolu dziewczynki dobierają tak, by wyjść na tym jak najlepiej. Modne staje się łączenie na zasadzie trójek, w których to jedna w jakiś sposób zawsze się wyróżnia. Bywa tak, że dwie bardziej zżyte z sobą koleżanki szukają tej trzeciej, na której będą mogły żerować lub po prostu śmiać się z niej. Są również przypadki, w jakich łatwo zauważyć, że jedna z „trójki” jest swego rodzaju guru, przejmuje funkcję małego dyktatora, a dwie pozostałe to tło, chórek chodzący krok w krok za swoją królową. Takie sytuacje nie dziwią nas, bo dzieci nie potrafią rozgraniczyć prawidłowo swoich wyborów. W tym okresie zachowania tego typu są jak najbardziej naturalne. Nie budzi, więc to jakichś większych kontrowersji.
Czy nastolatki, a później już dorosłe kobiety mają podobnie? Na pewno powody zwierania trójkowej przyjaźni ulegają zmianie. Z wiekiem kształtuje się nasza osobowość, stajemy się dojrzalsi wobec tego spojrzenie na relacje międzyludzkie jest również inne. Niekiedy przenosimy nasze znajomości z dzieciństwa w dorosłe życie. Wtedy znamy się bardzo dobrze i inaczej traktujemy taką przyjaźń. Koleżeństwo tak długotrwałe jest bardzo cenne i spotykane niezwykle rzadko.
Sytuacje z naszego życia zmieniają nas, dlatego coraz częściej zdarza się, że znajomości zawarte w przedszkolu nie mogą być kontynuowane później. Zwykle na skutek pewnych wydarzeń, przyjaźnie dziecięce rozpadają się. Człowiek, jak powszechnie wiadomo jest istotą społeczną nie dziwi, więc, że ciągle szuka, stara się poznawać innych ludzi. Może właśnie ludzka społeczność jest odpowiedzią na to, dlaczego lubimy tworzyć koleżeńskie trio? Jest także możliwe, że problem leży gdzie indziej. Dorosłość jest w pewnym sensie powrotem do dzieciństwa, tylko w nieco bardziej racjonalnym wydaniu. Można by, zatem wysunąć wniosek, że nastolatki, czy młode kobiety podobnie, jak dzieci traktują tę trzecią, jak gwiazdę lub po prostu… Bezimiennie…