Troszeczkę zaczęłam tracić zapał do pisania. Zarzuciłam pisanie odcinków bloga, skupiam się raczej na artykułach, choć i tu nieraz mam wątpliwości, czy to w ogóle ma sens... Na szczęście jest pewne grono czytelników mojej "Tfu-rczości", które daje mi sporą dawkę satysfakcji i umacnia w przekonaniu, że nie warto łamac pióra... ( ale może warto pomysleć o nowej klawiaturze, bo na tej niekiedy nie wchodzą klawisze i wychodzi "rozne'" zamiast różne" itp.)
Skoro znów podjęłam blogowanie, to przechodzę do zapowiedzianego w tytule tematu. 21 listopada przypada Dzień Życzliwości... Wątpię, by nawet obchodzenie takiego święta cokolwiek zmieniło w mentalności niektórych ludzi. Oczywiście, są osoby z natury życzliwe innym, a z moich obserwacji wyniika,że nie jest to gatunek wymierający. Są osoby, których życzliwość wynika z charakteru pracy (np. ekspedientka w sklepie mówiąca klientom "dzień dobry...dziękuję... miłego dnia... zapraszam ponownie..."). Kiedyś byli ( a może nadal są? ) "życzliwi" donosiciele - od takich strzeż nas Boże. Spotkamy też wielu, którzy są życzliwi i mili, ale tylko wtedy, gdy czegoś od nas potrzebują, są od nas zależni, a tak poza tym to mają nas w nosie.
Egoizm jest cechą negatywną, ale może być też "zdrowy egoizm"- nie ma przecież nic złego w dbaniu o własne sprawy. Trzeba tylko pamiętać, że nie można dbać o siebie cudzym kosztem. Przysługa za przysługę, wzajemna pomoc - tak powinno być. Niestety nie jest. kilka przykładów? Proszę bardzo. imiona i nazwiska fikcyjne. Józek zawsze podwozi kolegów,gdy potrzebują transportu, a oni nawet go nie odwiedzili, gdy przebywał w szpitalu. Dorota unika jak ognia pójścia po zakupy, obarczając tym współlokatorów, przecież skoro idą do sklepu to przy okazji mogą kupić i jej... Sama zaś wie, jak się wymigać, żeby nie dżwigać siatek, i nikt nie może na nią liczyć. Iksińscy wpadają do Igrekowskich bez uprzedzenia, bo mają jeszcze 2 godziny do autobusu, to się "przechowają" nie patrzą na to, że może znajomi mają jakieś plany i zajęcia. Mariola wprasza się do sąsiadów, by skorzystać z komputera, nawet, gdy oni się śpieszą, bo "ona ma ważną sprawę". Zapewne znacie takie i podobne sytuacje z życia.Są tacy, którzy starają się, żeby było im wygodnie w życiu i czynią to za wszelką cenę, nawet przyzwoitości...
Trzeba czasem pomyśleć bardziej empatycznie, czasem asertywnie. Jedni powinni popracować nad taktem i zasadami współpracy , a drudzy nad tym, jak nie dać sobie wejść na głowę.