Uwagę przykuwa szczególnie strona zatytułowana "Bez tajemnic"… Zżera ciekawość, nagłówek wręcz rozkazuje by spojrzeć na ów materiał. Odnaleziona bez trudu, gdyż kącik krzyczy wręcz kolorami, ale jej zawartość pozostawia wiele do życzenia.
Wystarczy na moment wczuć się w przytoczone tam problemy nastoletnich dziewczyn. Dosłownie na sekundę przeistoczyć się w 13-nastoletnią Malwinę, która pyta, czy poprzez pocałunek może zajść w ciążę, w gimnazjalistkę Julkę, która rozważa dokonanie samobójstwa, bo jak sama stwierdza nie ma, po co żyć, bo chłopak, z którym była w trzydniowym związku odrzucił jej miłość...
W duchu można śmiać się z quasi problemów autorek wypowiedzi, ale gdyby na poważnie zastanowić się jak bardzo dziewczyny musiały być zdesperowane, jak bardzo potrzebowały pomocy...? Nie miały osób, do których mogłyby się zwrócić, więc napisały do swoich „papierowych przyjaciół”..? Żal chwyta za serce.
Wbrew, więc opinii ogółu jakoby tego typu rubryki były czymś złym, stwierdzam, że niosą one z sobą też pewien pozytyw. Być może poziom, jaki reprezentują nie jest wysoki, ale to też wina współczesnych czytelniczek, które pośrednio także je tworzą.

Halo, ludzie! Straciłam cnotę!
Na słowa pogardy natomiast, zasługuje strona, pt. "Mój pierwszy raz". Przeżycia i pierwsze doświadczenia miłosne są tu opisane tak szczegółowo, że sama ich lektura aż przyprawia wręcz o mdłości. Na domiar złego do historyjki dołączone zostało zdjęcie pary, która poprzez własne zachowanie stworzyła tę opowiastkę. Zapytam tylko, w jakim celu owa panna opowiada o tym, co moralnie należy tylko do niej i jej „miłości”. Po co krzyczy całemu światu "Nie jestem dziewicą!" ?! Czy czuje się niedoceniona i chce komuś zaimponować?! To desperacja, której ja osobiście nie potrafię wytłumaczyć.
Fotoopowieść
Zabieram się, więc do lektury , tzw. "Fotoopowieści". To taki komiks dla młodych. Jego fabuła jest delikatnie mówiąc mało interesująca, ale mimo to brnę do końca. Potem staram się w myślach streścić sobie to co przeczytała i szukam morału, jakiego młodzi mieliby się w owej lekturze dopatrzyć - na myśl przychodzi mi jedynie seks z przygodnym mężczyzną w miejscowej dyskotece... Czy, aby na pewno takie właśnie było przesłanie tej opowiastki? Żywię nadzieję, że nie, ale nawet ponowna jej lektura nie pozwala mi myśleć inaczej...
Reportaż – pic na wodę..?
Wprawdzie zajmuje on jedynie pół strony, ale przynajmniej problem, który nie tyle, co porusza, ale na pewno sygnalizuje jest poważny. Mówi, bowiem o fali przemocy wśród młodych. Treść tego artykułu jest interesująca, bowiem prócz „suchych” statystyk autor zamieścił w nim kilka, tzw. historyjek z życia wziętych. Najdłużej rozwodził się nad dramatem nastolatki brutalnie pobitej, a potem zgwałconej przez młodego mężczyznę. Zastanawia mnie tylko, czym kierował się redaktor owej gazetki w chwili, gdy dawał do druku pismo gdzie równocześnie zachęca dziewczyny do seksu z przygodnym chłopcem (poprzez wspomnianą Fotoopowieść) i zarazem ostrzega je przed tym. Albo jedno, albo drugie - nie można tu sugerować dwóch rozwiązań! Choćby, dlatego że jedno z nich to perfidne namawianie do czynienia zła, to ezoteryzm na papierze!
Tipsy a' la Britney
Dużo miejsca poświęca się w tego typu pismach modzie i urodzie. Mamy, np. obszerny artykuł o paznokciach a la Britney Spears, o diecie 1000 kcal i najmodniejszych krojach bielizny tego sezonu. Wszystko to dodatkowo „obdarzone” jest obcesowymi fotkami roznegliżowanych top modelek, które to niby prezentują swoje paznokietki... Aż dziw brałby gdyby dziewczyny nie zwracały na nie uwagi i nie chciały się do nich, choć trochę upodobnić. W końcu to przecież głownie media kreują to, co powszechnie uznawane jest za piękne, a dziewczyny ślepo zawierzają im (niejednokrotnie przepłacając to choćby swoim zdrowiem,np. anoreksją).
Dozwolone od lat 18- stu…
Pozostałe strony gazety to na przemian wróżby, konkursy i wyssane z palca plotki z „wielkiego świata”. Ogółem nuda i przysłowiowe lanie wody. Szczerze nie znajduje tu nic, co mogłoby dowartościować szanowne czytelniczki. Nie przekonuje mnie nawet wspomniany reportaż, ani pomocne rady „papierowych przyjaciół”. Są to, bowiem szczątkowe i nieliczne pozytywy tego czasopisma. Zdecydowanie większa część niesie ze sobą zło i zakłamanie; zachęca do łamania konwenansów i jest anty-moralna. Wykorzystuje potrzebę „wygadania się” młodych, wykorzystuje to, że oni chcą wiedzieć...
Nie ma tu więc tematów tabu, nie ma granic, wszystko jest dozwolone. Nie jestem przeciwna tym gazetkom, ale na pewno opatrzyłabym je etykietą Dozwolone od lat 18-stu.... Polskie prawo nie reguluje sprzedaży czasopism dla młodych, rodzice nie mają praktycznie wpływu na to, co czyta ich dziecko, może warto byłoby zastanowić się nad wprowadzeniem kategorii wiekowej na okładkach? Pytanie tylko, czy to nie walka z wiatrakami, młodzi rosną w siłę – zakazy są po to żeby je łamać, pozostaje nam tylko liczyć na rozsądek. Nic więcej.
Tekst wyróżniony przez redakcję
Czytaj podobne teksty na oFeminin:
Czy wszystko w porządku z moją seksualnością?
Wszystko o pocałunkach i pieszczotach