Byłam na spotkaniu autorskim z Ewą Lipską. Nie należę do miłośników jej poezji, co nie znaczy, że należę do jej przeciwników. Oczywiście wiem, kim jest Ewa Lipska, ale nie znam bliżej jej twórczości. Zdaje mi się, że wiersze Lipskiej rzadko gosciły na łamach podręczników szkolnych albo i wcale. Zresztą w ogóle literatura współczesna, powojenna i ta najnowsza traktowana jest po macoszemu. Nie ma na nią już czasu w klasach maturalnych, najwyżej w roli "kontekstów" gdzieś przemknie utwór Herberta czy Szymborskiej. Tymczasem warto sobie przypomnieć o istnieniu grona znakomitych poetów polskich, w których twórczości można odnależć coś dla siebie.
Na owo spotkanie udałam się, gdyż staram się korzystać z takich wydarzeń. Zetknięcie z pisarzem na żywo to wspaniałe przeżycie, pozwalające inaczej spojrzeć na danego twórcę, nie tylko przez pryzmat książek.
Nie będę opowiadać o wierszach Lipskiej. Zaznaczę tylko,że jest to poezja różnorodna pod względem tematyki i warstwy językowej, pobudzająca do myślenia. Niektórzy mówią, że trudna. Według mnie trudność to pojęcie względne. Na pewno jest to poezja, nad którą trzeba przystanąć, zamyślić się, czasem nawet sięgnąć do słowników, czy innych tekstów.
Ewa Lipska czytała swoje stare i nowe teksty, rozmawiała z publicznoscią, z uwagą słuchała pytań. Pokazała się jako skromna, ciepła kobieta o poczuciu humoru równie wielkim jak jej intelekt.
Mówiła, że poezję trzeba po prostu lubić i to jest właśnie ten "klucz do ogrodu poezji", o który bardzo ładnie, metaforycznym językiem zapytał młody uczestnik spotkania. Z poezji, i w ogóle ze sztuki, kazdy może wybrac coś dla siebie i na tym polega pewien luksus sztuki. Poezja to swoisty "balsam dla duszy"/ Novalis:"Poezja leczy rany, które zadaje rozum"/
Dowiedziałam się, że Lipska jest autorką również tekstów piosenek, śpiewanych m. in. przez Grzegorza Turnaua i Annę Szałapak, a słynny przebój Waweli "Biały latawiec" też wyszedł spod jej pióra.
Wiele wyniosłam z tego spotkania i mam mnóstwo refleksji, ale już nie będę Was, Czytelniczki zanudzać. Mam jednak mały pomysł... może podyskutujemy o "kobiecej" poezji/kobiecie w poezji/poezji, która przemawia do kobiet?....itp.
("kobieca pezja" to bardzo nieprecyzyjne określenie, niejasne, użyłam go tu raczej w sensie poezji pisanej przez kobietę, niż "dla kobiet". bo wg mnie nie ma poezji dla kobiet,jako że poezja jest dla wszystkich, bez róznicowania)