
Kiedy wczoraj czytałam książkę, moja trzynastoletnia kuzynka siedząca przy komputerze zapytała : "Co czytasz? To do szkoły?" Jakież było jej zdziwienie, gdy w odpowiedzi usłyszała: "Nie, czytam dla przyjemności". Nadal mam przed sobą jej wielkie wytrzeszczone oczy, wpatrujące się we mnie z niedowierzaniem. "Zwariowałaś? Jak można czytać dla przyjemności? Przecież to strasznie nudne. Ja w swoim życiu przeczytałam tylko Kubusia Puchatka i Anaruka, chłopca z Grenlandii. Jesteś jakaś dziwna." - zaripostowała.
A jej riposta według mnie była, najprościej mówiąc, smutna. Tak, bo to bardzo smutne, że ludzie dobrowolnie pozbawiają się wspaniałych doznań i emocji jakie niesie ze sobą czytanie ksiązki. Wiadomo, świat idzie naprzód, życie nabrało większego tempa, ale czy naprawdę nie dałoby się znaleźć czasu na odrobinę literatury? Wydaje mi się, że to nie o czas chodzi, a zwyczajnie o chęci (a właściwie ich brak), jak w przypadku mojej kuzynki, która nie mogła nawet sobie wyobrazić, że czytanie mogłoby sprawiać jej przyjemność. Oczywiście nie uogólniam. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem ostatnią osobą na świecie, która czyta, czerpiąc z tego przyjemność, aczkolwiek sądze, że jestem reprezentantką (niestety) mniejszości.
Wiem, że świata nie zmienię, ale zachęcam, czytajcie książki! Bo - ten kto nie czyta przeżyje tylko swoje życie, czytający przeżyje więcej. To niesamowite jak wiele wnieść mogą książki do naszego życia. Nawet najlepsza ekranizacja powieści, nie dostarczy nam tyle wrażeń, bądź wzruszeń co jej drukowana wersja.