Coraz bliżej święta...
Święta za pasem. Nie ma godziny, abyś nie zastanawiała się, czy jest jeszcze coś, co natychmiast powinnaś zrobić. Przecież to oczywiste, że wszystko trzeba wykonać „na teraz". Twoje dni nabrały zawrotnego tempa. Wstajesz rano i pędzisz do pracy, zostawiając na stole kubek z niedopitą kawą. Wracając do domu, w pośpiechu robisz zakupy i rezerwujesz wizytę u fryzjera (musisz się przecież jakoś pokazać dawno niewidzianej rodzinie). W twych myślach wiruje karuzela. Umyć okna, kupić karpia, wytrzepać dywany, umyć okna, kupić karpia, wytrzepać dywany. I tak, w koło Macieju. Stop! Zastanów się, czy w tym ferworze niecierpiących zwłoki spraw i zajęć nie umknął ci gdzieś prawdziwy duch Bożego Narodzenia?
Podziel się obowiązkami
Pierwsze, co powinnaś zrozumieć zanim rzucisz się w wir świątecznych porządków, to fakt, że nie jesteś herosem. Co to oznacza? Nie bierz na swoje barki zbyt dużo. Przecież nic się nie stanie, jeśli kryształy od babci Zosi nie zostaną, jak co roku wyczyszczone na wysoki połysk, a zamiast piec pierniczki najzwyczajniej w świecie kupisz je w sklepie. Boże Narodzenie odbędzie się jak zwykle. Za to ty do wigilijnej wieczerzy zasiądziesz wypoczęta jak nigdy dotąd!
Magiczne, domowe, pachnące barszczem z uszkami...
Nie wstydź się prosić o pomoc. Podziel pracę pomiędzy domowników. Jeśli boisz się, że o czymś zapomnisz, jakiś czas wcześniej zrób harmonogram czynności, które należy wykonać. Mierz siły na zamiary i pamiętaj, że święta, to nie gruntowne porządki, karp w galarecie, czy szykowna, satynowa bluzka, którą zamierzasz ubrać na wigilijny wieczór. Czym w takim razie są święta? To czas spędzony z rodziną. Magiczne chwile, kiedy zatrzymujemy się zamyśleni nad tym, co naprawdę ważne. I czy wierzymy, czy też nie, niezwykłe jest to, że spędzamy je w rodzinnym gronie. Bogaci, czy biedni, mali, czy duzi. Nieważne. Przy blasku choinki, wśród nocnej ciszy czekamy na cud. Transcendentny, lecz niemalże namacalny. A przecież on już się stał. Jesteśmy tam razem.
Tekst wyróżniony przez redakcję