Po książkę W. Cejrowskiego "Gringo wśród dzikich plemion" sięgnęłam z dużą rezerwą, ale i ciekawością. Nie pasjonuję się literaturą podróżniczo – przygodową, a wobec oryginalnej i kontrowersyjnej ( to trzeba przyznać) osoby autora pozostaję neutralna. Moją uwagę zwróciła przede wszystkim ładna szata graficzna, porządny papier i wspaniałe zdjęcia – niczym z albumu „National Geographic”. Pewne podejrzenia wzbudziło we mnie nazwisko tłumacza (!): Helena Trojańska. Nie bez znaczenia był też sentyment do cyklu powieści A. Szklarskiego o przygodach Tomka na Czarnym Lądzie, w Gran Chaco itp., jak również swoista chęć przeczytania dla odmiany czegoś innego, bardziej w duchu reportażu niż fikcji literackiej.
Sięgnęłam… no i pochłonęłam prawie jednym tchem. Po pierwsze – urzekła mnie egzotyka. Cejrowski przybliża nam nieznane, pokazuje to, o czym nie przeczytamy w podręczniku geografii. Oprócz świata przyrody i przygód prezentuje nam mentalność i obyczajowość Indian, która jest diametralnie inna od naszej i właśnie dlatego tak nas ciekawi i fascynuje. Po drugie – ten „gringo” posiada dar opowiadania. Jest nie tylko prawdziwym globtroterem i odkrywcą, ale i wytrawnym gawędziarzem. Płaszczykiem humoru i specyficznego „luzu” okrywa nawet mrożące krew żyłach historie, a przecież niebezpiecznych sytuacji w trakcie wypraw w nieznane i dzikie rejony świata nie brakowało. Po trzecie – trudno nie zauważyć przesłania, jakie autor „WC Kwadransa” zawarł „między wierszami”. Cejrowski udowadnia, że warto wstać z fotela, sprzedać lodówkę i wyruszyć w podróż swych marzeń. Pokazuje też, że „jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak one”: gringo może poznać kulturę nawet najdzikszych plemion, o ile będzie potrafił z nimi współistnieć, dostosować się, a nie narzucał na siłę swoje „cywilizowane” zasady i obyczaje białych, niszcząc przy tym indiańskie dziedzictwo kulturowe. Wreszcie, że gringo, mimo wszystko, może wiele nauczyć się od Indian, chociażby życia w zgodzie z przyrodą i spokoju ducha.
Książka Cejrowskiego ma dużą wartość merytoryczną i artystyczną. Ucząc bawi, bawiąc uczy, a dodatkowo: podoba się. Niezwykle estetyczna i bogata oprawa plastyczna, wysokiej jakości zdjęcia zamieszczone w tekście, bądź na specjalnych wkładkach, to niewątpliwy walor tej publikacji. Nie trzeba lubić autora, ani być pasjonatem prozy podróżniczo – przygodowej, aby z lektury „Gringo wśród dzikich plemion” wynieść pozytywne wrażenia.