Droga Patrycjo!
Nieżle mnie ubawiło Twoje opowiadanie o tym, jak podczas prasowania nagle rzuciłaś wszystko, bo przypomniało Ci się, że w telewizorni leci właśnie ostatni odcinek "Brzyduli". Pech chciał, że na desce leżała akurat ulubiona koszula Krzyśka... Teraz masz koszulę - brzydulę, wkurzonego faceta i przypalone żelazko. Całe szczęście, że nie trzeba było wzywać strażaków....
Ja tu dowcipkuję, ale Tobie wcale nie do śmiechu. Poważnie, nie przejmuj się tak. Każdemu może się zdarzyć. Wystarczy, że zadzwoni telefon i biegniemy zostawiając żelazko samopas. Diabli wiedzą, co ono nawyczynia z naszymi ubraniami beztrosko leżakującymi na desce do prasowania.
Pati, nie wyrzucaj żelazka! Można je odratować. Co innego z koszulą- reprezentacyjna to ona już nie jest... ale możesz naszyć łatę i Krzysztof wykorzysta ją jako odzież roboczą np. podczas malowania czy grzebania w silniku samochodu. Wracając do żelazka: jeśli masz taki spray do czyszczenia piekarnika - to możesz nim też wyczyścić żelazko. Jednak jak Cię znam, to nie masz nic takiego, więc weż ocet, zwilż nim ściereczkę i przecieraj uprzednio rozgrzaną stopę, żelazka oczywiście ;)
Nie napisałaś mi jaką powłoką pokryta jest stopa Twojego żelazka: stalową, ceramiczną, teflonową? Jeśli tylko to nie jest teflon, to możesz zrobić tak: wysyp na deskę sól i ... uprasuj ją rozgrzanym żelazkiem. Możesz też wyczyścić przypaloną stopę zwykłą pastą do zębów.
Aha, pod żadnym pozorem nie szoruj żelazka kuchennym druciakiem do zmywania! Zniszczyłabyś delikatną powierzchnię. Mam nadzieję, że moje rady się przydadzą, a na przyszłość będziesz ostrożniejsza i nie będziesz musiała ich stosować.
Pozdrowienia dla Ciebie i Krzysia-
- Ag.