Dostaje codziennie po kilka smsów zapraszających do wzięcia udziału w konkursach lub obiecujących odkrycie tajemnic z mojej przyszłości. Tak, tak. Piszą do mnie wróżki. Do Państwa pewnie też. I tak dziś dostałam wiadomość, której treść mnie bardzo zainteresowała. „Jest ktoś, kto źle ci życzy? Ktoś knuje za twoimi plecami? Jeśli chcesz poznać szczegóły wyślij sms o treści WROG na numer..." Zaciekawiło mnie bardzo, jak ktoś nieznający mojego życia znajdzie odpowiedź na takie pytanie? Padnie konkretne imię? A że w telewizji nie było nic ciekawego, a mąż akurat ciężko pracuje na moje rachunki telefoniczne, postanowiłam sprawdzić, co takiego smsowa wróżka mi napisze.
„Podaj swoją datę urodzin". To mnie akurat nie zdziwiło, bo jak wszem i wobec wiadomo, każda wróżka od tego pytania zaczyna swoją pracę.
„Jaki masz kolor oczu". Lekko zostałam zaskoczona kolejnym smsem, ale w odpowiedzi wysłałam barwę moich ócz. Może osoby z zielonymi tęczówkami mają więcej wrogów niż te, które maja owe oczy niebieskie?
„Czy jesteś w związku?". No tak, jak ktoś ma partnera to ma większą szanse na posiadanie wrogów w najbliższym otoczeniu. Zawsze może się gdzieś błąkać jakaś zazdrosna rywalka.
„Od jak dawna?" To już wykracza po za normy zawodowego zainteresowania wróżbitki.
„Czy chcesz żebym postawiła ci tarota czy kabałę". No, nareszcie dochodzimy do sedna sprawy. Pomyślałam naiwnie godząc się na kabałę.
„Podaj trzy liczby od 1 do 22" Wybrałam 3, 5 i 7, bo lubię liczby nieparzyste.
„Czy te liczby coś dla ciebie znaczą" Sprawdzając stan konta telefonicznego poczułam lekkie zdenerwowanie. Ile jeszcze będzie tych pytań po 2,44 zł za sztukę, za nim otrzymam odpowiedź? Oczywiście, że te liczby coś znaczą. Są nieparzyste i pierwsze, ale o tym to się mogła pani wróżąca dowiedzieć w szkole podstawowej.
„Co robisz?" Tu już nie wytrzymałam. „Tracę pieniądze na smsowe oszustwo. A co ty robisz po za naciąganiem ludzi" Myślałam, że po takiej ripoście moja interlokutorka (cały czas zakładam, że to kobieta) już mi nie odpisze. Ale skąd we mnie tyle naiwności?
„Nie zajmuje się naciąganiem ludzi ;-)" Kto by pomyślał. Sadząc po całej tej komórkowej wymianie zdań nic innego jakoś nie przyszło mi do głowy. Porzuciłam wiec mój telefon i ruszyłam do komputerka napisać do Państwa. Nic tak nie rozluźnia zirytowanego człowieka, jak przelanie swojej frustracji na papier. Względnie na ekran komputerka - to zawsze tez jakaś forma słowa pisanego...elektronicznie.
„Czemu nie dopisujesz?!!!" Dostałam kolejna wiadomość od pani, która widocznie zdążyła już się ze mną zaprzyjaźnić. „Bo kończę pisać artykuł na temat wróżb smsowych" Odpisałam zgodnie z prawdą, bo ja raczej prawdomówna jestem z natury.
„Na jaki temat?" A na taki, że jakby Państwo kiedykolwiek chcieli poznać swój horoskop drogą smsową, to proszę napisać do mnie. Od razu i bez najmniejszego wahania. Zapewniam, że taniej to Państwa wyniesie, a ja też umiem zasypać pytaniami. Efekt będzie taki sam jak kontakt z „profesjonalną" siłą wróżącą drogą telekomunikacyjną. Niczego się Państwo nie dowiedzą, ale i nie stracą tyle pieniędzy. A ja myślałam naiwnie, że dostanę jakąś żartobliwą odpowiedź, z której będę mogła się pośmiać. A zyskałam jedynie temat do podzielenia się z Państwem refleksjami. Każdy zarabia jak umie. Ale nie każdy musi dawać zarabiać na sobie.
„Czemu nie odpisujesz?!!!" Bo już skończyłam pisać. Przelałam żółć na ekran i mi ulżyło.
O, przyszedł kolejny sms.
„Chcesz rzucić palenie i nie możesz pokonać nałogu? System obrzydzający palenie smsów Ci w tym pomoże! Wyślij START NIEPAL na numer..." Jak to dobrze, ze nie palę...