Baby, ach! te baby, czym by bez nich był ten świat...
Co tu grać, co tu kryć, spróbuj bez baby żyć,
gdy ci uda się taka sztuka, toś jest chwat.
Ryszard Rynkowski & Andrzej Zaucha
Nieuchronnie i nieubłaganie zbliża się 8 marca. Pamiętam moje pierwsze celebrowanie Dnia Kobiet. Miałam pięć lat, gdy pani Danusia w przedszkolu kazała wszystkim chłopcom przynieść następnego dnia po dwa lizaki, cukierki lub inne słodkości. I tegoż następnego dnia, 8 marca dobre ćwierć wieku temu, poznałam smak popularności. Chłopcy mieli wybrać sobie dziewczynkę, której dadzą w prezencie jeden z przyniesionych łakoci. I nagle przed moją zdziwioną buzią wyrosły trzy małe dłonie. Czym kierowałam się w wyborze - urokiem chłopca czy smakiem podawanego słodycza? Nie pamiętam. Za to pamiętam jak w towarzystwie ofiarodawcy siedziałam ciamkając z rozanielonym obliczem podarunek. Ze świadomością, że nie jeden chciałby mi w tym ciamkaniu towarzyszyć.
Przez kilka kolejnych lat, kiedy to moje codzienne życie toczyło się w podstawówce, z wielka zazdrością obserwowałam kobiety taszczące wczesnowiosenną porą do domów olbrzymie naręcza kwiatów. Czekałam z utęsknieniem na moment, kiedy to ja wczesnowiosennym popołudniem będę wracała, dumna jak paw, z bukietami tulipanów, goździków i żonkili. To były czasy! System narzucił mężczyznom hojność! Kolejne lata sprawiły, ze niewinny wiosenny pretekst do obdarowywania niewiast kwieciem i drobiazgami stał się przyczynkiem do wojny ideologicznej. Ile razy z ust męskich jak i kobiecych dane mi było słyszeć hasło - wytrych „Ja nie obchodzę tego komunistycznego święta". Wygodnie. Panom zostaje trochę kasy w portfelu, a paniom dumy. Bo przecież nie było nic bardziej upokarzającego dla kobiety, jak brak najmarniejszego goździka po dniu kobiet we flakonie...
Początki Międzynarodowego Dnia Kobiet, choć wywodzące się z szeroko pojętych tradycji lewicowych, nie miały z komunizmem nic wspólnego. Święto to bowiem po raz pierwszy obchodzone było nie w ZSRR, a w najbardziej kapitalistycznym kraju świata - w Stanach Zjednoczonych. Dzień Kobiet to święto obchodzone corocznie 8 marca jako wyraz szacunku dla ofiar walki o równouprawnienie kobiet. Święto to zostało ustanowione dla upamiętnienia strajku 15 tysięcy kobiet, pracownic fabryki tekstylnej, które 8 marca 1908 roku w Nowym Jorku domagały się praw wyborczych i polepszenia warunków pracy. Właściciel fabryki zamknął strajkujące w pomieszczeniach fabrycznych z zamiarem uniknięcia rozgłosu. W wyniku nagłego pożaru zginęło 129 kobiet. Mało romantyczny powód do dawania kwiatów, nieprawdaż? Ale za to wart pamięci.
Amerykanki zaczęły świętować przed pierwszą wojną światową, w 1909 roku. Dwa lata później zwyczaj przywędrował do Europy, najpierw do Austrii i Danii, potem do Niemiec i Szwajcarii. Datę 8 marca przyjęto w 1922 r. na pamiątkę fali marcowych strajków kobiecych w Sankt Petersburgu w 1917 r. W Polsce święto kobiet zostało zauważone dopiero po II wojnie, pasowało do socjalistycznej propagandy. Centralne obchody święta kobiet zniknęły w 1993 roku, kiedy definitywnie zniosła je premier Hanna Suchocka.
A jeśli dodam, że już w starożytnym Rzymie obchodzono pra - Dzień Kobiet? W starożytnym Rzymie istniał dzień, w który świętowały gospodynie. Tego dnia, zamężne panie domów otrzymywały od swoich mężów prezenty, były obdarzane miłością i uwagą. Ponadto zamożne właścicielki tego dnia pozwalały swoim niewolnicom odpoczywać. I co to ma wspólnego z PRL? Raczej niewiele. A święto miłe, wesołe i przyjemne. Bez żadnej dyskryminacji i selekcji (bo żeby obchodzić Dzień Zakochanych - trzeba mieć partnera, Dzień Matki - dziecko, itd.)
I nie wiem po co krzyczeć o reliktach komunistycznej propagandy w kontekście tak niewinnym jak „kwiatek dla Ewy" 8 marca, skoro o pozostałe relikty (darmową służbę zdrowia, ulgi do leków, darmowe szkolnictwo wyższe, itp.) jesteśmy skłonni walczyć do upadłego?
A może w tym roku znajdzie się dla mnie jakiś kwiatuszek z okazji Dnia Kobiet...
Tekst wyróżniony przez redakcję
ZOBACZ TAKŻE:
JAK SPĘDZIĆ DZIEŃ KOBIET 2011?