Najpierw, pod wpływem przeciągającej się mroźnej zimy, bez chwili głębszego namysłu, zasiadłam przed monitorem i dziarsko zaczęłam klepać po klawiaturze. Niestety mroźne powietrze skłoniło już wcześniej wiele osób przede mną do rozważań jak pokonać panująca Królową Śniegu i rozgrzać przemrożone ciało i duszę. Dopiero po przeanalizowaniu internetowej bazy, ze wstydem stwierdzam, ze nic odkrywczego nie napisałam. A i do powyższej analizy skłoniła mnie dopiero wiadomość pani Agnesto (dziękuję Agnieszko).
Sposób na marznące stópki
Przyprawy na szóstkę
Ziółko na rozgrzanie
Sposoby na rozgrzewkę
Zimową porą
http://www.psychotronika.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=160&Itemid=1
http://recepta.interia.pl/przeziebienie/zapobieganie/news?inf=460262 i wiele innych, wiec każdy znajdzie mnóstwo porad dla siebie.
W składnikach kremów do stóp często powtarza się imbir. Nie bez kozery. Imbir silnie rozgrzewa i pobudza krążenie, leczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne. Wchodzi w skład preparatów przeciwreumatycznych a także herbatek łagodzących infekcje. Dlatego po kąpieli stóp proponuję napój, który rozgrzeje ciało i ukoi duszę. Do mocnego naparu z lipy należy dodać łyżeczkę miodu, sok z połowy cytryny, wsyp szczyptę mielonego imbiru, cynamonu, zmiażdżony goździk. Herbata nabierze przez to lekko pikantnego smaku. Dla wielbicieli czarnej herbaty, przepis zmodyfikowany: wyszorować, sparzyć i pokroić w plastry cytrynę, a następnie plastry na ćwiartki, pokroić w plasterki obrany korzeń imbiru, wrzucić cytrynę i imbir do zaparzonej herbaty, wsypać szczyptę cynamonu i łyżkę miodu (najlepiej lipowego). Odstawić na chwilę, by herbata nabrała "imbirowej mocy" i już.
Jeśli jesteś głodna zjedz kanapeczki z masłem czosnkowym (czosnek - naturalny antybiotyk) lub z drobno posiekaną cebulką (cebula - samo zdrowie). Żeby nie męczył Cię aromacik, przegryź natką z pietruszki (nie dość, ze zapach czosnku zabije, to jeszcze dostarczysz sobie witaminek)
Po herbatce należy ubrać się ciepło, położyć się do łóżka i nakryj tak, by pojawiły się poty. I w tym miejscu proponuję przywrócenie do łask szlafmycy. To nie jest żart. Szlafmyca, ze staropolska duchenką zwana to jest czapka nocna. W czasach swojej świetności byłą ona: „jedwabną, złotą i srebrną nicią w różne wzory haftowanej, płótnem od potu obszywanej, która duchenka bywała pospolicie podarunkiem kawalerowi od damy albo bratu od siostry, albo pokrewnemu od jakiej pokrewnej, najczęściej od zakonnicy w klasztorze zamkniętej." Po co nam czapka nocna? Po to, żeby lepiej się wypocić, żeby materiał szlafmycy pochłaniał pot, żeby po wypoceniu głowa nam nie zmarzłą. Niby dziwaczne, ale sprawdza się. Z braku duchenki ze srebrnym i złotym wzorem wystarczy jakaś czapeczka nie za gruba.
Porządne wypocenie to klucz do pokonania choroby. Wraz z potem wydalasz toksyny, powstające w trakcie choroby. Jeśli już spociłaś się porządnie, zmień piżamę, zdejmij z głowy czapkę duchenkę, przyjmij tabletkę propolisu lub 10 kropli Amolu na cukrze. I najlepiej idź spać, bo jak powszechnie wiadomo - sen to zdrowie.
A rano trzeba wskoczyć pod prysznic, żeby zmyć z siebie wszystkie wypocone toksyny i odświeżyć się należycie. Ale nie chodzi o pluskanie z jakimkolwiek płynem myjącym. Wskazany byłby taki z rozgrzewającymi składnikami, jak np.: olejek z cynamonem i pomarańczą (http://esentia.pl/Agropharm_Naturalis_Oleje) czy olejek cynamonowo - imbirowy (http://www.dlalejdis.pl/uroda/artykul/Seria_rozgrzewajaca,7719.html). Rozgrzejesz ciało i zmysły przed wyjściem na mroźną ulicę.
Śniadanie jest niezbędne, ale nie może wyziębiać organizmu, więc powstrzymaj się od ulubionego nabiału. W tak zimne poranki lepiej zjeść kanapeczki z pełnoziarnistego pieczywa z dobra wędliną. I koniecznie wypić ciepły napój przed wyjściem, zapomnij o soku, wybierz kawę, herbatę czarną czy zieloną (najlepiej słodzoną miodem).
Nie wychodź z domu bez czapki i rękawiczek. Lepiej mieć niezbyt kształtną fryzurę niż zapalenie zatok czy uszu. Kuse ubranka lepiej zostawić w szafie do nadejścia wiosny. Robienie „wrażenia" na ludziach jest niewątpliwie miłe, ale na czas zimowych mrozów, można zrobić sobie urlop od kuszenia płci przeciwnej na dworze.
Są w sprzedaży specjalne "kieszonkowe" termoforki, które możesz nagrzać w domu, a potem wsunąć w rękawiczki lub do kieszeni kurtki. Dostępne są w bardzo różnej cenie, od kilku do kilkudziesięciu złotych. Mogą być w prostym kształcie - dostępne w sklepach sportowych, lub bardziej wymyślne ze stoisk z gadżetami np.:
http://www.snobka.pl/artykul/2522/kieszonkowy_termofor
http://rangershop.pl/product-pol-6497-Rozgrzewacz-do-rak-zelowy.html
http://www.twenga.pl/dir-Sport,Trekking,Ogrzewacz-do-rak-
A po powrocie do domu, trzeba jak najszybciej wymoczyć przemarznięte nogi w gorącej wodzie ...