Kiedy ulatuje powietrze...
Żyjemy w trudnych czasach. Coraz częściej dochodzimy do wniosku, że za pieniądze szczęścia wprawdzie się nie kupi, ale dużo prościej jest z nimi żyć. Człowiek, którego działania krążą wokół tego, jak zamknąć na czysto miesięczny budżet domowy zapewniając rodzinie podstawowe potrzeby, czuje się często niedowartościowany.
Powoli traci radość życia. Uważa, że nie mając dostatecznych funduszy nie można czerpać z życia zbyt wielu przyjemności. I w ten oto sposób tak, jak powietrze z przekłutego balonu, ulatuje z człowieka optymizm i dobre samopoczucie.
Science fiction, czyli zabawa w wizualizację
Zamknij oczy i wyobraź sobie, że wygrywasz wielką sumę pieniędzy. Spłacasz kredyt, remontujesz dom, robisz zapasy jedzenia i wymieniasz garderobę. Po ulicy chodzisz z podniesioną głową, uśmiechasz się rozmawiając z ludźmi. Teraz nareszcie możesz spokojnie pograć z kumplami w brydża. Po pracy. Nie chcesz przecież z niej zrezygnować. Nie jest w sumie taka zła, poza tym siedzieć bezczynnie w domu przez cały dzień jest bez sensu. W ten sposób upływa ci dzień za dniem, tydzień za tygodniem.
Pracujesz sobie spokojnie przez pięć dni w tygodniu. Po pracy jesz domowy obiad, bawisz się z dziećmi, majsterkujesz, wieczorem przychodzą znajomi na karty i siedzicie przy kieliszku wina i kawałku ciasta, albo czymś innym, bo sprawiedliwie się dzielicie na kogo wypada „barek".
W tym szaleństwie jest metoda.
A teraz otwórz oczy. Wygrana znika, ale zostaje rodzina, hobby, przyjaciele, wycieczki rowerowe, zabawy z dziećmi na podwórku, praca. Zostaje także nawyk wyprostowanej sylwetki i uśmiechu na twarzy. Ludzie nadal cię lubią, mimo, że nie jesteś zamożny.
Pieniądze rzecz nabyta. Umiejętność dobrego życia - bezcenna.
Tekst wyróżniony przez redakcję