Bardzo często, zaraz po ślubie, młoda mężatka budzi się rano i postanawia, że będzie perfekcyjną panią domu. Rzuca się do mycia okien, pastowania podłóg, cerowania skarpetek, segregowania śmieci, smażenia, pieczenia, gotowania, szatkowania. Jednym szybko ten zapał mija, inne starają się co raz bardziej by dorównać wyimaginowanemu ideałowi. Tylko czasem narasta złość i frustracja. „Ja się tak staram, a ty (kiedy pojawiają się dzieci słychać wy) tego nie doceniacie!", „Po co ja się tak męczę? I dla kogo?"
Właśnie, dla kogo?
Postaw sobie to pytanie i postaraj szczerze odpowiedzieć, czy to swoje własne marzenie o perfekcyjnej pani domu starasz się spełnić?
1. NIE. Po głębszym zastanowieniu dochodzisz do wniosku, że tego oczekuje od Ciebie mama, teściowa lub małżonek. To odpuść sobie. Nie musisz być ideałem, żeby być dobrą żoną i matką. Wręcz przeciwnie. Nie możesz być ideałem. Bo jeśli starannie wykonasz wszystkie narzucone przez otoczenie obowiązki, to zgorzknienie, zmęczenie i żal spowodują, ze będziesz dla najbliższych nieznośna.
- Jeśli mąż marzy o „amerykańskiej żonie" lub perfekcyjnym gospodarstwie domowym - niech Ci pomaga. OK. - Ty dopieścisz podłogę w łazience, żeby płytki błyszczały równo, a pedantyczny małżonek niech pomyje w tym czasie okna. A potem ruszycie na inspekcje. Albo odechce mu się idealnego otoczenia, albo będziecie wspólnie dzielić obowiązki.
- Jeśli starasz się spełnić oczekiwania mamy lub teściowej zastanów się, po co? Nie jesteś małą dziewczynką i nie musisz być chwalona przez rodziców za porządek w pokoju. Lepiej wysłuchać (bezzasadnej) reprymendy niż spełniać ich oczekiwania w taki sposób. Jesteś wspaniałą osobą bez względu na to, czy pierzesz firanki 4 razy do roku czy co tydzień.
2. TAK. Wiesz, że to Twoje marzenie. Lśniące kafelki, wypucowane podłogi, bielizna poukładana kolorami, świeżutkie wypieki na stole, obiad z trzech dań codziennie inny... Ok. Każdy ma inne marzenia, Twoje są akurat takie. Ale jeśli do domu wprowadzisz kilka zasad, ułatwisz sobie życie:
- Pokój dziecka - to jego królestwo. Niech sam dba o ład i porządek u siebie. Nie wyręczaj potomka w sprzątaniu. Już z maluchem wspólnie (a nie za niego) zbieraj zabawki. Ucz dziecko słania łóżka, układania ubrań w szafie. To umiejętności, które mu się w życiu przydadzą. No i czym skorupka za młodu, to na starość w bałaganie nie będzie mieszkać.
- Zawsze jest jakaś czynność domowa, którą się mniej lubi - przekaż ten obowiązek małżonkowi. Jeśli z całej listy domowych obowiązków pozostanie mu jeden czy dwa, da sobie radę śpiewająco, a Tobie po pozbyciu się uprzykrzonej pracy humor zacznie dopisywać od ręki.
- Wielkie sprzątanie, organizację dużych przyjęć rodzinnych planujcie całą rodziną. Potem podzielcie się pracami tak, aby każdy był odpowiedzialny za swoją część pracy.
- Jeden dzień w tygodniu ustal dla siebie wolnym od prac domowych. Niech mąż z dziećmi przygotują posiłki i posprzątają po nich. Dom się nie zawali, jak zrobisz sobie urlop, a Ciebie nie dopadnie "zmęczenie materiału".
Nie musisz być perfekcyjną panią domu, masz być sobą. Najgorzej jest robić coś przez całe lata wbrew sobie w imię źle pojętej odpowiedzialności.
Obecnie 6 milionów Amerykanek nadużywa alkoholu lub jest od niego uzależniona. Tendencja do picia problemowego coraz bardziej się nasila. Może jest to wynik wpajania w nie od dziecka idealnego obrazu gospodyni domowej, któremu tak trudno dorównać w rzeczywistości. Zwłaszcza wtedy, gdy po za domem ma się prace zarobkową i jakieś hobby.
Tekst wyróżniony przez redakcję