Polska to kraj zróżnicowany pod względem kulturowym i obyczajowym. Ja, jako mieszkanka Warszawy, nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopóki nie zaczęłam z mężem podróżować po kraju i grzebać w Internecie w poszukiwaniu informacji na temat różnych regionów Polski.
We wschodnich regionach Polski ostatnia niedziela karnawału dzień honorowana była specjalną obrzędowością. W tym dniu przywoływano oczekiwaną z utęsknieniem wiosnę "hukaniem" lub "klikaniem". Dlaczego z utęsknieniem? Kiedyś na całą zimę musiała starczyć żywność zgromadzona w gospodarstwie jesienią. Po karnawale niewiele już zostawało w piwnicach, spiżarniach i kopcach. Dlatego tradycją stało się zachęcanie opieszałej wiosny do przybycia i nakłonienia ziemi do urodzajnej płodności, żeby jedzenia znów było w bród. A ponieważ płodność kojarzyła się nieodparcie z pannami, one odgrywały w obchodach znaczącą rolę.
Po mszy świętej w ostatnią niedzielę karnawału wszystkie panny z całej wsi zbierały się w jednej chacie, by wspólnie upiec słodki kołacz. Każda przynosiła coś do tego wypieku, to co mogła z chaty własnej przynieść. Potem dzieliły się praca sprawiedliwie, część ciasto wyrabiała, inne masę słodką ucierały, kolejne drwa nosiły i ogień rozpalały. W ten sposób dziewczęta piekły korowaj - specjalne ciasto weselne. Nadawano mu ozdobny kształt, zostawiając miejsce na zieloną gałązkę pośrodku. A kiedy ciasto się piekły, dziewczęta zdobiły. Podczas ich przygotowywania chata rozbrzmiewała śpiewem, żartami i śmiechem.
Złożone na obrusie korowaj i pisanki zanosiły dziewczęta w tanecznym korowodzie na najwyższe w okolicy wzniesienie, choćby pagórek. A wszystkie ubrane były odświętne, niczym druhny panny młodej. Tu, wśród śpiewów, kładły korowaj na ziemi i tłukły pisanki uderzając jedną o druga. Wymowa była tego obrzędu następująca; wiosna oczekiwana była niczym panna młoda. Witana ciastem weselnym. A skorupki jajek miały symbolizować pękający lód, który ziemię skuwał.
Dopomóż nam, Boże,
O dobrej porze
Wywołać wiosnę...
Śpiewające dziewczęta, drużki wiosny, wracały do chaty. Na wesele wiosenne. Na uroczyste spożycie korowaja schodzili się ludzie z całej wsi. Każdy musiał dostać kawałek, tak jak dzisiaj porcję weselnego tortu. Trzeba też było podzielić się pisankami. Chłopcy przynosili wódkę i zakąski. Zaczynała się więc zabawa na sto dwa, tańce, przyśpiewki. Starsi siedzieli na ławach pod ścianami, młodzież wywijała hołubce. Była to największa zabawa w karnawale, w ostatnią niedzielę bawiła się cała wieś. Zwłaszcza, że wszyscy pamiętali, ze za kilka dni czas postu i pokuty się zacznie. Na długich 40 dni.
Dziś z tych całych obchodów pozostał jeszcze wieczór na tańcach spędzony. A i to rzadko w niedziele, bo nazajutrz do pracy trza iść ... A na koniec tradycyjna mądrość ludowa:
Jaka w zapustną niedzielę pogoda, taką też Wielkanoc poda.