W 2 - 3 tygodnie po zakończeniu igrzysk olimpijskich zaczyna się zawsze największe święto niepełnosprawnych sportowców - Igrzyska Paraolimpijskie. Podczas tegorocznych 10. Zimowych Igrzysk Paraolimpijskich w Vancouver od 12 do 21 marca weźmie udział 12 zawodników. Polscy paraolimpijczycy wystartują w narciarstwie biegowym i biathlonie (siedem osób) oraz alpejskim (pięć).
Twórcą idei igrzysk paraolimpijskich był sir Ludwig Guttmann - neurochirurg w szpitalu w Stoke Mandeville, który jako pierwszy na szeroką skalę - jeszcze podczas trwania II wojny światowej - wprowadził sportowe formy terapeutyczne do szpitali. Po prostu, w natłoku niepełnosprawnych żołnierzy, doszedł do wniosku, że poprzez sport, dojdą oni szybciej do samodzielności fizycznej i będą mieli ciekawe zajęcia. Wszyscy przecież wiedzą, że najgorszym wrogiem pacjenta w szpitalu jest rutyna i nuda. A tak, lekarze pocerowali rannych żołnierzy, a rehabilitanci prowadzili zajęcia sportowe zmuszając do ruchu i współzawodnictwa. Zwłaszcza rywalizacja sportowa dawała dobre rezultaty, bo dawała wspaniałą motywacje do zwiększania wysiłków.
W trakcie pierwszej letniej paraolimpiady w Rzymie Papież Jan XXIII określił Guttmanna "Coubertinem Igrzysk Paraolimpijskich". Polacy po raz pierwszy wzięli udział w imprezie w Heidelbergu w 1972 r. Dziś na historyczny dorobek polskich paraolimpijczyków składa się 626 medali zdobytych podczas letnich Igrzysk Paraolimpijskich.
Historia zimowych igrzyska paraolimpijskich rozpoczyna się w 1976 roku, a więc 16 lat po pierwszych letnich igrzyskach. Organizatorami turnieju byli Szwedzi - zawodników gościło miasto Ornskoldsvik. Wzięło w nim udział 250 niewidomych i mających amputowane kończyny sportowców z 17 państw, którzy wystartowali w narciarstwie biegowym i zjazdowym. 4 lata później turniej paraolimpijski powrócił do Skandynawii, tym razem do norweskiego Geilo. Rok 1992 to pierwsze igrzyska paraolimpijskie, które odbyły się w tym samym miejscu, co igrzyska olimpijskie, a mianowicie w Tignes-Albertville we Francji. Niestety konkurowano wówczas jedynie w narciarstwie biegowym i zjazdowym. Kolejne zawody odbyły się nie 4, a 2 lata po poprzednich, w Lillehammer, ponownie w Norwegii. Pojawiło się wówczas kilka nowych konkurencji, w tym biathlon, hokej na sledgach oraz slalom-gigant wchodzący w skład narciarstwa alpejskiego. Ponadto wystartowano tradycyjnie w narciarstwie biegowym i zjazdowym, a także w wyścigach na torze lodowym. I tak co Paraolimpiadę zwiększa się liczba konkurencjo dostosowywanych do możliwości osób niepełnosprawnych, liczba zawodników i państw biorących udział w sportowej rywalizacji. Zwiększa się też w sposób naturalny liczba niepełnosprawnych osób, które odnajdują coś dla siebie w sportowym świecie.
Nie da się ukryć, że zawody robią wrażenie. Miałam przyjemność być w 1996 roku w Atlancie. I muszę przyznać, że nigdy tego doświadczenia nie zapomnę. Największe wrażenie zrobiła na mnie swoboda, z jaką do swojej niepełnosprawności, zniekształceń, blizn i defektów, odnosili się nasi koledzy z innych państw. Upał w Atlancie był niemiłosierny, był to sierpień, żar lał się z nieba. My staraliśmy się ukrywać nasze ułomności pod ubraniem, a zawodnicy z USA, Niemiec, Francji, czy Wielkiej Brytanii dumnie obnosili roznegliżowane ciała. Zaczęłyśmy się z koleżanką zastanawiać, dlaczego tak jest. Co jest powodem, że wstydzimy się naszych ułomności, za których powstanie najczęściej osobiście nie odpowiadamy. Dlaczego w naszej mentalności, nie ma nic złego, jeśli sprawny niezgrabny człowiek paraduje na wpół goły po ulicach miasta, a niewłaściwe wydaje nam się odsłanianie blizny pooperacyjnej na spojrzenia ludzi. A przecież niejednokrotnie odwracałam wzrok od pełnosprawnego zażywnego grubaska w krótkich spodenkach i koszulce na ramionkach, bo widok wydawał mi się mało apetyczny. Lub od tłustej paniusi opalającej się w bieliźnianym biustonoszu udającym opalacz. No cóż, to chyba jakaś nasza skaza mentalna, która nie zawsze to co niewłaściwe krytykuje.
Zresztą odpowiedź, na dręczące nas pytania, uzyskałyśmy bardzo szybko. Była z nami ekipa polskiej telewizji. Kręcili reportaż, który miał się ukazać po naszym powrocie. Trochę to było dziwne, bo inne telewizje nadawały przynajmniej skróty wiadomości paraolimpijskich na bieżąco. W końcu dorwaliśmy pana odpowiedzialnego za misyjny materiał i zadaliśmy mu fundamentalne pytanie: „Dlaczego?" Odpowiedź nas zaskoczyła, ale nie szczególnie. Według ówczesnych władz TVP polski widz nie był przygotowany psychicznie na oglądanie zmagań niepełnosprawnych sportowców. Relacje z paraolimpiady zostały ocenione za zbyt drastyczne dla przeciętnego widza.
W obliczu relacji z wypadków, ataków, zamachów w codziennych wiadomościach, oraz w porównaniu ze scenami ze znanych mi filmów emitowanych w różnych porach, powyższe stwierdzenie wydaje mi się lekko zaskakujące.
W tym roku odbędą się wyjątkowe, bo jubileuszowe, X igrzyska paraolimpijskie. Dokładnie, 12 marca 2010 roku w kanadyjskim Vancouver rozpocznie się ceremonia otwarcie. Na ulicach Vancouver zagości maskotka paraolimpiady - Sumi. W takcie paraolimpiady zostanie rozdanych 64 kompletów medali.
Jestem bardzo ciekawa, jaką wzmiankę o imprezie poda tym razem telewizja polska.