Mam nieodparte wrażenie, że w lutym dominującym tematem są walentynki. Ferie, Tłusty Czwartek, koniec karnawału, a nawet uciążliwe zimowe warunki schodzą na dalszy plan. Wystawy sklepów przybierają czerwone barwy wojenne - w walce o przyciągnięcie uwagi i portfeli klientów. Czerwona seksowna bielizna, czerwone ramki na zdjęcie ukochanej osoby, słodkie misie, podusie i pluszowe serduszka z obowiązkowym napisem "I love you". Nie zapominajmy też o specjalnej edycji bombonierek i czekolad w okolicznościowej oprawie graficznej. Cud, miód i powidła!
Wczoraj widziałam w sklepowym oknie ogromne pluszowe serducho. Zajmowało dosłownie pół wystawy. Kosztowało pewnie niemało, nie pytałam, ale biorąc pod uwagę kosmiczne ceny o wiele mniejszych pluszaków, domyślam się, że to poważny wydatek. Pomyślałam, że za nic w świecie nie chciałabym dostać takiego gadżetu. Bo na co mi to? Ani to ładne, ani... Chciałam powiedzieć, "ani potrzebne", ale nie o to chodzi przecież, żeby prezent był praktyczny i potrzebny.Tylko, żeby trafiał w gust obdarowanego. Uczucia można wyrazić na milion różnych sposobów, i naprawdę napis na czerwonym tle poduszki nie jest do tego celu niezbędny.
Zastanówmy się i nie ulegajmy stadnemu instynktowi w szale zakupów. Fajna bielizna wcale nie musi być czerwona, bo może ukochanej jest ładnie akurat w niebieskim albo uwielbia zieleń? Może zamiast wściekle czerwonej ramki w serduszka wybierz taką, która będzie pasować przez cały rok do wystroju pokoju? Pluszowe serce też raczej sypialni gustownie nie ozdobi, a chyba nie chcesz prezentów upychać po kątach i szafach, by nikt ich nie zobaczył. Przecież tak miło jest nam, gdy na zachwyt "O, jaka ładna ramka!", czy "co za piękny świecznik', odpowiemy z dumą " to dostałam od X. na walentynki/imieniny/gwiazdkę"."Bezpieczne" natomiast jako prezent są czekoladki, zjemy je bez względu na kolorystykę i wzór opakowania;)
Przyszła mi również do głowy taka myśl: może odpuśćmy sobie te kiczowate gadżety, a skupmy sie na tym, co naprawdę sprawi przyjemność ukochanej osobie. Wyjście do kina, kawiarni, czy na spacer mogą sprawić o wiele większą radość niż bibelot z napisem "I love you". Zróbmy wspólnie dobre jedzenie i obejrzyjmy film na dvd, zaskoczmy obiekt uczuć śniadaniem podanym do łóżka, czy chociaż kawą, upieczmy ulubione ciasto, czy przygotujmy jakąś "specjalność domu". Przede wszystkim bądżmy dla siebie mili, czuli i troskliwi, ale nie tylko 14 lutego. Pamiętajmy, że pluszowe serca biją raz do roku, w Dzień Św. Walentego, a nasze nieustannie, do końca świata i o jeden dzien dłużej...