- O matko, ale bym się napił kawy - rozmarzył był się Małżonek Osobisty
- Zaraz wracamy, tylko kupimy żwirek dla kota .... Słuchaj, a może zafundujemy sobie jakie ciasteczko do kawki?- podsyciła mężowskie fantazje Klaudia
- Dobra. O, załatwmy to od razu, bo tu jest cukiernia - wódz z miejsca przejął inicjatywę - Proszę kawałek tego ciasta z galaretką. Dzieciom wezmę rogale z czekoladą. A ty co chcesz?
- Pączka.
- Ale te pączki......... - wtrąca się nieśmiało młoda pani ekspedientka - są wczorajsze. Dlatego są "na przecenie".
- Uuuuuuu... - żal Klaudii ścisnął gardło.
- A te pączki to bardzo...? - prawie szeptem zapytał Ślubny
- Cooooooo?????!!!!!!!! To ty żonie chcesz wczorajszego pączka kupić???!!!!!!!! W ramach dobrze pojętej oszczędności?!
*******
Pani ekspedientka się popłakała.
Ze śmiechu.
Ja zresztą też prawie