Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw.
- Phil Bosmans
„Siedzę sobie i myślę, a do głowy przychodzą mi takie różne psie myśli" mawiał niezapomniany (przez starych wielbicieli, bo młodemu pokoleniu to raczej całkiem nieznany) pies Pankracy.
I faktycznie tak to jest. Kiedy człowiek ma za dużo wolnego czasu, to przychodzą mu do głowy różne rzeczy. Dlatego moja babcia mawiała, że „gdy ręce zajęte, to głowa spokojna". A tu ręce wolne, a głowa myśli pełna.
Zauważyliście Państwo, że jak ktoś mówi, że życie pełne jest niespodzianek, to prawie zawsze ma na myśli jakieś przykre niespodzianki? Kiedy nagle pęknie opona, to zazwyczaj w momencie, kiedy kierowca potwornie się spieszy. Kiedy gorączkowo szuka się bankomatu, to najbliższy jest nieczynny. I trzeba się przedzierać przez śniegowe góry, potykać o lodowe zaspy. Kiedy żona wyśle po makaron gwiazdeczki pszenny gruboziarnisty kolorowy, to oczywiście nie ma w sklepie takiego dziwa. Kiedy ponad dwa lata temu dowiedziałam się, że stan mojego zdrowia woła o pomstę do nieba, albo natychmiastową interwencję neurochirurgiczną, okazało się oczywiście, że nie ma neurochirurga, który chciałby zająć się tak kłopotliwym przypadkiem. Dobrze, że wtedy była wiosna...
Bo wiosną myśli przychodzą do głowy radosne. Kłopoty wydaja się mniej kłopotliwe i problemy mniej problematyczne. I człowiek nie martwi się tak flakiem u koła jak podczas jesiennej słoty. I żona przyjmuje ze spokojem wiadomość, że zamiast makaronu light będzie jeść sześciojajeczny makaron, jaki babunia onegdaj do rosołu co niedziela gniotła. I do bankomatu łatwiej i milej wędruje się ulicami. I choroba wcale nie wydaje się taka potworna.
Każdego dnia walczę, żeby wstać z łóżka. Chociaż na kilka godzin. Usiąść do komputera i napisać kilka zdań. A mimo, że od 1 stycznie nie wyszłam z domu, wymagam nieustającej troski i opieki najbliższych oraz całych garści leków przeciwbólowych -jestem szczęśliwa.
Szczęście to nie jest ładna sukienka, to nie rozmiar 36.
Szczęściem nie nazwiesz drugiego człowieka, bo zawsze może odejść.
A może szczęście to sukces w pracy, nagrody i odznaczenia?
Nie, tak jak i zdrowie w obliczu szczęścia jest bez znaczenia.
Szczęście to stan własnego ducha, to co w sobie pielęgnuję każdego dnia.
Bo przecież, to nie ważne, czy zdrowa, czy chora, najważniejsze, że zawsze mogę być szczęśliwa. Każdego dnia, bez względu na okoliczności. Bo życie pełne jest niespodzianek. I to tych miłych, przyjemnych, cudownych. Tylko trzeba nauczyć się je dostrzegać. Nauczyć się cieszyć. Nauczyć się szanować życie. Czyli nauczyć się żyć.
Bo przecież, „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Gdyby znalazł się w porę lekarz, który zechciałby mnie zoperować, to wylądowałabym w szpitalu akurat na czas strajków tak zwanej Służby Zdrowia, która roli służebnej już się publicznie wyrzekła raz na zawsze. Może z operacji i tak by nic nie wyszło po za gromadą nerwów? Może podczas operacji okazałoby się, że i tak nikt nic nie może zrobić? Może akurat byłabym po zabiegu, kiedy to od łóżek pacjentów odeszły pielęgniarki? Które, notabene, przy łóżku bywają na ogół z rzadka i najchętniej prywatnie (kilka pobytów w szpitalach przekonało mnie o tym namacalnie). A tak, nie było stresu. Ominęła mnie ewakuacja, i przymusowa głodówka, gdy kuchnia szpitalna w ramach protestu nie wydawała posiłków. No i zawsze nie wiadomo, jak taka operacja się zakończy. Bo przecież wszyscy wiedzą, że tylko „głupi ma zawsze szczęście", a ja się uważam za osobę w miarę inteligentną (mogę oczywiście się mylić, nie neguję, a każdy ma prawo wyrobić sobie własną opinię na ten temat). I jak by to szczęście zawiodło, to by dopiero było nieszczęście.
Byle do wiosny drogie Panie! Byle do wiosny...