Odkąd stan wolny kobiet po 30 roku życia został modnie nazwany byciem singlem, stylem życia w pojedynkę z wyboru, wiele starych panien odetchnęło z ulgą. Nie muszą się już tłumaczyc na rodzinnych spotkaniach dlaczego nie mogą znaleść sobie drugiej połówki idlaczego nie chcą mieć dzieci. Teraz odpowiedź jest prosta: tak jest modnie i wygodnie.
Wiele kobiet nie chcąc odbiegać od ustanowionych przez ogół ludzi zachowań, ukrywa swoje prawdziwe pragnienia. Budzą się przed czterdziestką z przysłowiową ręką w nocniku i wtedy zastanawiają się czy kolacja w pojedynkę, własne konto i mieszkanie to ich szczyt marzeń.
Otrzymując przyzwolenie od społeczeństwa na życie jak pustelnica wielokrotnie kobiety wpadają w sidła samotności, z których na starość ciężko jest się wydostać. Na prowincji singiel to wciąż dziwak. Dlatego nieraz stare panny uciekają do dużych miast, gdzie ludzie są bardziej tolerancyjni i nie ingerują w życie odosobnionych sąsiadów.
Czy taka jednostka mimo komfortu jaki daje jej owa wolnośc, może czuć sie spełniona w obecnym społeczeństwie?
Ludzie zawsze starają się usprawiedliwiać swoje wszelkie niepowodzenia, tworząc ze swoich słabości trend.
Po latach pozostając zdani tylko na siebie zamykają się w czterech ścianach, zakładają kapcie i żyją serialami familijnymi i niespełnionymi marzeniami, ale są modni... do czasu, aż uświadamiają sobie, że 50 letnia singielka to nie to samo co singielka 20 letnia.