"Naszym celem jest krzewienie idei, że unikając pośpiechu i stresu można poprawić jakość życia poszczególnych osób, pracowników i wszystkich obywateli" - oświadczył już kilka lat temu szef włoskiego stowarzyszenia o nazwie Sztuka Powolnego Życia Bruno Contigiani. Do stowarzyszenia należą ludzie, którzy są zdeklarowanymi zwolennikami życia bez pośpiechu i stresu. Dlatego jakoś wcale nie dziwi fakt, iż to właśnie Włochy stały się kolebką Dnia Powolności.
Ale jak się bliżej przyjrzeć i dokładniej zastanowić, to nie jest to idea pozbawiona sensu. Stres, który towarzyszy nam codziennie, rodzi się najczęściej z pośpiechu lub ze strachu przed spóźnieniem. A przecież od wieków wiadomo, że „gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy". Spokojne i powolne życie jest zdrowsze i w gruncie rzeczy efektywniejsze. Kiedy więcej czasu poświęcisz na rozwiązanie jakiegoś problemu, masz większą szansę, że więcej interesujących i pożądanych pomysłów wpadnie Ci do głowy, że znajdziesz najlepsze rozwiązanie. Dodatkowo stres jest przecież przyczyną wielu groźnych chorób, może doprowadzić nawet do śmierci (Patrz: Japońska śmierć z przepracowania ). Zwolnienie tampa życia wyjdzie nam tylko na dobre.
Warto przyswoić sobie sześć przykazań spokojnego życia stworzony przez stowarzyszenie „Sztuka Powolnego Życia":
1. nie denerwuj się stojąc w kolejce czy w korku
2. czas, który spędzasz w kolejce lub korku wykorzystaj na przyjemną rozmowę (choćby przez telefon komórkowy),
3. wstań pięć minut wcześniej, by przygotować się bez pośpiechu i spokojnie zjeść śniadanie,
4. nie używaj w SMS- ach skrótów i symboli,
5. czytaj więcej gazet,
6. mniej oglądaj telewizji.
Może jutro wstań wcześniej, żeby bez pośpiechu rano wyszykować się do pracy i nie lecieć na złamanie karku na przystanek. W pracy zacznij od zaparzenia sobie kawy i chwilę ją sobie podegustuj. Te kilka minut nie zaburzy ci harmonogramu pracy, a nastroi pozytywnie na cały długi dzień. A po powrocie do domu pozwól sobie na małe nieróbstwo i szaleństwo żywieniowe i zamów pizze na obiad, którą zjedzcie jak na pikniku rękoma wprost z pudełka. Dzieci uszczęśliwisz pewnie niebotycznie, a sobie zaoszczędzisz gotowania i zmywania. Jeden grzeszek od codziennych zasad nie zaszkodzi. Czas, który na tym kulinarnym wybiegu zaoszczędzisz przeznacz na leniwe czytanie powieści czy długą kąpiel w wannie. Niech się święci Dzień Powolności! Dzień ładowania naszych wewnętrznych akumulatorów, które pod koniec zimy ciągną już na rezerwie.
A kiedy już będziesz mieć wolny czas, taki skumulowany urlopowy, spędzaj go z rozmysłem powoli. Jeśli pijesz kawę, delektuj się każdym jej łykiem. Smakuj ją, oglądaj i wąchaj. Niech picie kawy będzie rytuałem.
Jeśli idziesz na spacer, idź wolno, rozglądaj się dookoła, obserwuj wszystko i staraj się dostrzec najmniejsze nawet drobiazgi - kolor i kształt liści na otaczających drzewach, ptasie piórko na trawie, wchłaniaj zapachy, rozkoszuj się kolorami.
Czytając książkę delektuj się każdym słowem, twórz w wyobraźni ilustracje do czytanego tekstu. Dzięki takiemu przeżywaniu literatury możesz szybko odstawić telewizor do kąta. Bo nikt, tak jak Ty sama, nie zekranizuje Twojej ulubionej powieści. Szkoda tylko, że Twoich wizji nie będzie można pokazać. A może i dobrze? W dobie, w której wszystko jest na sprzedaż, warto mieć coś zupełnie własnego, czego nikt nie może podejrzeć.
Im wolniej żyjesz, tym więcej dostrzegasz drobiazgów, tym bardziej jesteś obecna tu i teraz. Można powiedzieć, że pełniej żyjesz. A na pewno zdrowiej, bo w spokoju człowiek się relaksuje, ciśnienie nie skacze, łatwiej jest odpocząć i naładować akumulatory. Smaki są bardziej wyczuwalne. Dlatego warto zrobić sobie, raz na jakiś czas, taki prywatny dzień powolności, dla własnego zdrowia i dla dobra rodziny, która na naszej niepośpiesznej uwadze też skorzysta.