Mając w pamięci obejrzany w zeszłym roku film „Wilk” (nakręcony szesnaście lat temu), z Jackiem Nicholsonem w roli głównej, chciałam koniecznie zobaczyć najnowsze dzieło Jonstona. Pierwowzoru "Wilkołaka" z 1941 roku nie było mi niestety dane obejrzeć, dlatego mimo woli wciąż porównywałam film do "Wilka". Muszę jednak przyznać, że starszy z filmów wspominam lepiej. Niestety, choć „Wilkołak” jest filmem dobrym, reżyserowi nie udało się tchnąć świeżości w tę historię, czegoś brakuje. Być może akcja jest za mało zaskakująca, być może po prostu dzieje się zbyt szybko – główny bohater zostaje ugryziony przez wilkołaka, zamienia się w niego, morduje, od razu wszyscy w okolicy domyślają się, że to on.
W „Wilku” ciekawie pokazana była przemiana głównego bohatera w wilkołaka, jego poszukiwanie remedium na chorobę, która mu się przytrafiła. W filmie „Wilkołak” natomiast brakowało mi nieco pogłębionej psychologii głównego bohatera – z grubsza nakreślona została jego smutna przeszłość, ale czyż nie jest to na tyle intrygująca i dramatyczna postać, aby poświęcić jej w filmie więcej uwagi? Człowiek o szlachetnej duszy zamienia się w żądną krwi bestię. Nie potrafiąc zapanować nad instynktami cierpi katusze, nie chce zrobić krzywdy kobiecie, którą kocha, nie chce być zły – czyż nie można było wykorzystać tego faktu aby wycisnąć z oczu widzów choć jedną łezkę?

Dlaczego mimo wszystko uważam, że „Wilkołak” jest filmem dobrym? Bo w rzeczy samej daje widzom to, czego oczekują kupując bilet. Mamy tu wspaniale namalowaną angielską scenerię, mroczny klimat. Mamy wspaniałego Benicia Del Toro, który dobrze wpasowuje się w rolę Lawrence’a Talbota - istoty, w której walczą dwie natury. Inni aktorzy także stworzyli udane kreacje – sir Anthony Hopkins jako ojciec Lawrence’a, Emily Blunt jako Gwen. Ponieważ „Wilkołak” jest remakiem klasycznego horroru o tym samym tytule, należy przyznać, że spełnia swoją rolę – straszy.
Z tych wszystkich powodów trzeba przyznać, że pójście na film „Wilkołak” to idealna alternatywa na spędzenie popołudnia, a gdy już ukaże się na DVD, z pewnością wiele z Was chętnie obejrzy go w piątkowy wieczór z michą popcornu na kolanach.
Zobacz u góry galerię kadrów z filmu "Wilkołak"
ZOBACZ TAKŻE:
PREMIERY FILMOWE 2011 >>