Od niedawna w kinach możemy oglądać film,,Kołysanka,, okrzyknięty inteligentną komedią łączącą humor i grozę w jedną zaskakującą całość. W celu obejrzenia tego dzieła wybrałam się w weekend do kina, aby ocenić starania polskiej kinematografii.
Osią filmu są zagadkowe zniknięcia mieszkańców mazurkiej wsi. Jak się później okazuje za wszystko odpowiedzialni są groźnie wyglądający nowi lokatorzy jednego z gospodarstw. Bardziej inteligentni odbiorcy od razu zorientują się w fabule i po kilkunastu minutach ,,Kołysanka,, zacznie ich usypiać.
Połączenie komedii i horroru daje bardzo mdły efekt. W rezultacie widz czuje się jakby oglądał Rodzinę Adamsów w sielskiej,wiejskiej konwencji ,,M jak Miłość,,. Główny bohater kreowany przez Roberta Więckiewicza(bardzo ostatnio popularnego aktora) nie wnosi do filmu nic, oprócz kamiennego wyrazu twarzy.
Na finał widzowie czekają z niecierpliwością, gdyż wysiedzenie 1,5 godziny na tym filmiku jest ,,strasznie,, trudne. Reakcje po wyjściu z kina mówią same za siebie, wyraz zniesmaczenia i żalu za wydanymi na bilet pieniędzmi.
Nawet widzowie, którzy lubią nie skomplikowane komedie, na których można się zdrowo pośmiać (do grupy, których sama się zaliczam) będą bardzo zawiedzeni. Kilka śmiesznych sytuacji nie ratuje klapy, jaką jest film. A szkoda, bo widać duży, nie wykorzystany potencjał.