Cześć Patrycjo!
Wcale Ci się nie dziwię, że zamiast dzielnie pokonywać, z żelazkiem w ręku, góry prania, czytasz artykuły na w-spódnicy.pl i piszesz do mnie maile pełne rozpaczy. Doskonale Cię rozumiem. Ja też nie znoszę prasowania. Zawsze mam wrażenie, że PO jest bardziej pomięte niż PRZED. Najgorzej, gdy nagromadzi się niezła sterta oczekujących na magiczny dotyk żelazka ubrań, pościeli i obrusów.
Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Prasowalnia! To jest wybawienie dla wszystkich nieznoszących prasowania. Niedawno "na mieście" widziałam ogłoszenie. Prasowalnia reklamowała swoje usługi - oferowano prasowanie ubrań, pościeli, zasłon, obrusów itp. wraz z możliwością transportu. Prawda, że niezły pomysł? Pewnie ktoś wpadł na ideę założenia małego biznesu właśnie w takiej formie. Na pewno dostał na to dotację z Urzędu Pracy, może nawet z funduszy unijnych.
Ciekawa jestem, czy firmie uda się zaistnieć i zarobić. Czy ta usługa spotka się z zainteresowaniem społeczeństwa? Sądzę, że właściciele pensjonatów, hoteli, restauracji chętnie skorzystają z takiej opcji, ale czy zwykła gospodyni domowa będzie wiozła swoją kupkę prania do jakiejś firmy, czy wezwie transport dla kilku ubrań? Ważna też jest kwestia finansowa. Na ulotce nie było podanych cen. Trudno ocenić, jaki byłby koszt takiej usługi.
W każdym razie prasowalnia to ciekawy pomysł. Rozejrzyj się, może jest w Twoim mieście? Wtedy wszystkie problemy z prasowaniem znikną jak zmarszczka pod żelazkiem!
Pozdrawiam
znad deski do prasowania, a jakże!
A.
Tekst wyróżniony przez redakcję