Wielokrotnie z zadumą stwierdzam, że kiedyś życie było prostsze. To enigmatyczne kiedyś odnosi się do czasów, których osobiście nie znam. Ale czytałam o nich i z opisów wydają mi się dużo atrakcyjniejsze. Choćby dlatego, że przez wiele wieków ściśle określone były zasady życia. Jasne i proste było to, co wolno i to czego nie wypada robić.
Choćby siedem grzechów głównych - zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego, czyli: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew, lenistwo. Obecnie żadne to grzechy.
Pycha, to przecież nic innego, jak promowane wszem i wobec poczucie własnej wartości. Wypada zaznaczać swoją obecność, chwalić się osiągnięciami. Bo przecież, jak sam się nie docenisz, to inni na pewno tego nie zrobią.
Chciwość, to objaw zaradności, przebojowości, talentu. Ostatnio w telewizji jeden piosenkarz wypowiedział się, że dla niego zarobienie 100 tysięcy w jeden miesiąc to żaden problem. Wyrzucenie 50 tysięcy w kasynie również. A podobno dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach?
Nieczystość we współczesnym języku przestała istnieć. Każdy ma prawo do zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych, a im większe potrzeby tym więcej o tym słychać w prasie, radio, telewizji. I tylko mnie żal? Żal, że intymność przestała być intymna? No może znajdzie się jeszcze kilka osób.
Zazdrość stała się zaletą. Jest motorem niekończącego się współzawodnictwa. Pierwszym krokiem do rozpoczęcia kariery. Do zmobilizowania się do bardziej wytężonej pracy. Bo bez pracy nie ma samochodu, na którego widok sąsiadom opadają szczęki lub dla odmiany zaciskają się z zawiści.
Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu? Są rzesze kobiet, które mimo wystarczających środków głodzą się, by sprostać swoim wyobrażeniom o ideale piękna. I równie liczne rzeszy ludzi, którzy wcale się nie objadają, ale degustują, kosztują, smakują wyszukane i niesamowicie kosztowne potrawy czy napoje. Dogadzanie podniebieniu stało się największą masową rozrywką, od czego ja również nie stronię. Czy to grzech? Niby nie. Ale jak się weźmie pod uwagę głodujących, niedożywionych lub niedojadających do syta ludzi? O nie umiarkowaniu w piciu wypowiadać się nie będę, bo człowiek nie wielbłąd i pić musi...
Gniew trochę trudno jest usprawiedliwić. Chociaż... Wystarczy przejechać się po Warszawie w godzinach szczytu i poobserwować twarze kierowców, którzy pałając gniewem wykrzykują obelgi. Przecież nie będzie nam jeden z drugim w kaszę dmuchał. Gniew jest wyrazem asertywności. Tylko takim trochę bardziej wyrazistszym. W końcu nie wolno dać się zdominować, zmanipulować, podporządkować!
No i najmilsza z przywar lenistwo. We współczesnym słowniku powinno zabraknąć tego słowa. Nie ma lenistwa, jest umiejętność korzystania z wolnego czasu. Tak niezbędna do ładowania akumulatorów. I jak widać nowoczesny człowiek żyje bezgrzesznie.
Usprawiedliwione zostały wszystkie krytykowane przez wieki i przez Kościół przywar ludzkie lub słabości. A ponieważ wszystko się zmienia, to do starej listy siedmiu grzechów głównych Watykan dołączył siedem nowych, związanych z globalizacją. Jednym z nich jest grzech przeciw środowisku naturalnemu człowieka. Degradacja środowiska - od zwykłego wylewania ścieków, przez zmiany klimatu, po modyfikacje genetyczne - to zbrodnia jakiej dopuszcza się człowiek wobec planety i samego siebie. Już można zobaczyć w telewizji reklamy społeczne, które ukazują duchownego łającego wiernych za zaśmiecanie, zanieczyszczanie świata. Chociaż dopiero 22 kwietnia obchodzony jest Dzień Ziemi. I ten telewizyjny duchowny nie daje rozgrzeszenia za wywożenie śmieci do losu czy nie segregowanie odpadów. W okresie Wielkiego Postu mowa o grzechach jest jak najbardziej słuszna, nawet w środkach masowego przekazu. Może faktycznie czas zabrać się za środowisko naturalne, skoro moralność, etyka, skrupuły i sumienie od ładnych paru lat odchodzą co raz głębiej w zapomnienie. W tej samej telewizji widziałam program, w którym młode kobiety chełpiły się podrywaniem żonatych mężczyzn i wręcz licytowały, która więcej rozbiła małżeństw. A klika dni wcześniej inne panie, bez skrępowania opowiadały, ilu mają jednocześnie sponsorów zaspokajających wszelkie ich potrzeby z erotycznymi na pierwszym miejscu. Były czasy, kiedy takie panie wstydziły się wykonywanej profesji. Hierarchia wartości zmieniła się diametralnie. Aż chciałoby się chwilami zawołać. O tempora! o mores!