O drugiej w nocy budzi mnie wielki hałas... syrena...
Kosmici ..... !
Nie, poolicja..... !
- Ja ten debilny budzik zaraz wywalę na śmietnik! No weźże go wyłącz, mam jeszcze cztery godziny snu, a już się rozbudziłem! - wrzasnął mąż
Idę zatłuc budzik.
- Mamoo! Wyłącz ten budzik! Przeszkadza nam spać!
Noż kurcze, ja go nastawiałam? Wszyscy mają do mnie peretensję, jakbym to ja nastawiała budzenie, w ogóle nawet ja tego dziada nie kupiłam, bo intuicyjnie przeczuwałam, że to ruskie ustrojstwo nieźle drze gębę.
Ale nieee.
"Mamo, ale fajny budzik, kup go, nie mamy budzika."
"Możesz go kupić żono, z budzikami komórkowymi różnie bywa, a ten wygląda na solidne urządzenie."
4.00
Łuuuuup......
- A łaaaj!!!!!!
- O sorki, żono - małżonek osobisty źle obliczył trasę po ciemku, stracił równowagę i padł na łóżko czyli na mnie.
Sorki, sorki. Druga pobudka w nocy.
5.00
prrrrrrrrrrrrrr, szrrrrrrrrrrr, stuk, stu.
- Mamooo!!!! Weź kotu orzecha!!
Wzięłam.
prrrrrrrrrrrrr, szrrrrrrrrrrrrr, stuk, stuk.
- Mamooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wyciągam kota za fraki, że tak powiem i zamykam drzwi od pokoju dzieci.
prrrrrrrr, sszrrrrrrrrrrrrrrrr
Idę zatłuc własnego kota.
Potem robię sobie kawę i chcąc nie chcąc zaczynam nowy dzień o tej nieludzkiej porze..
8.00
- Mamo, dlaczego nie wzięłaś kota z naszego pokoju?! Nie dawał nam spać!
16.00
- Żono, nastawiaj budzik poprawnie, bo potem dzwoni w nocy. Nie wyspałem się..
****
Idę się dzisiaj upić...
Będę im wieczorem śpiewać, w nocy rzygać, a rano będę w niemocy pod wpływem kaca. I nich sobie dzwonią wszystkie budziki świata, a kot niech demoluje cały dom...
Kurka wodna no.....