Jeśli generalne porządki cię przerosły
Masz od wczesnego dzieciństwa wpojoną prawdę, że przed świętami wielkanocnym należy wysprzątać gruntownie cały dom. Zawsze starasz się sprostać tym wymogom, ale tym razem nie dajesz rady. Może jesteś przemęczona i osłabiona przesileniem wiosennym, a może jakieś dodatkowe obowiązki w pracy cię obciążają. A może w tym roku mąż nie może ci pomóc w przygotowaniach. Różnie bywa. I pojawiają się wyrzuty sumienia... Niepotrzebnie.
Rada:
Święta Wielkanocne mają mieć przede wszystkim wymiar duchowy. Najważniejszy jest aspekt religijny. A skoro tak, warto sobie przypomnieć fragment biblii, w którym dwie siostry Maria i Marta przyjęły w swoim domu Jezusa. I jedna z nich zajęła się jak najdokładniejszym wykonaniem posług domowych, a druga - słuchaniem nauk. Warto w krzątaninie domowej, kiedy brakuje nam już sił na kolejne polerowania, czyszczenia i segregowania, zrobić sobie przerwę i przypomnieć ten właśnie fragment:
W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona. (Łk 10:38-42)
Gdy pies poczęstuje się pieczenią
Czasem podczas świątecznego zamieszania w kuchni, nasi czworonożni domownicy dobierają się do potraw, które mają wylądować na głównym stole. Co zrobić, kiedy na twoich oczach pieczeń znika w paszczy psa?
Rada:
Nie wpadaj w panikę. Na święta zawsze przygotowane jest trochę za dużo jedzenia. Na pewno nikt nie odejdzie od stołu głodny, nawet jeśli zabraknie głównego dania. Weź kilka głębokich oddechów i zapytaj sama siebie, czy jesteś głodna. Jeśli możesz ze spokojnym sumieniem odpowiedzieć, ze nie, to tak samo odpowiedzieliby ci pozostali biesiadnicy. Szkoda, ze mięso nie znalazło się na honorowym miejscu, ale jego brak nie jest tragedią. Wiele innych potraw zajmie jego miejsce.
Wypróbuj nasze PRZEPISY WIELKANOCNE!
Jeśli deser nie wyjdzie
Starałaś się bardzo, żeby uroczysty posiłek zakończyć kulinarnym arcydziełem i nie wyszło? A może twoje popisowe ciasto klapło jak sama wielka klapa? Tak czasem bywa, że im bardziej się staramy tym bardziej wszystko leci nam z rąk. I potrawa, którą każdego innego dnia przygotowujesz z uśmiechem na ustach i z zamkniętymi oczyma, akurat gdy specjalnie zależy ci na sukcesie nie wychodzi.
Rada:
Miej zawsze w spiżarni kilka puszek z owocami w słodkiej zalewie, a przed świętami kupuj trochę świeżych owoców (banan przydaje się, gdy żołądek odmawia współpracy, a pomarańcz świetnie orzeźwia po przejedzeniu). W sytuacji kryzysowej błyskawicznie przyrządzisz owocową sałatkę. Mimo, iż popisowy deser nie wjedzie z okrzykami zachwytu biesiadników na stół, wszyscy będą zadowoleni, bo owocowa sałatka zawsze jest smaczna, a przy okazji nie obciążą przemęczonych żołądków.
Sprawdź najlepsze PRZEPISY NA DESERY
Jeśli teściowej nic się nie podoba
Niestety nie żyjemy w bajce i zdarza się, że ktoś z rodziny nie chce lub nie umie powstrzymać napadu złego humoru. Nawet podczas świątecznych spotkań rodzinnych może przytrafić się malkontent, który wszystko będzie krytykował. I na samą myśl, że będziesz gościć marudną ciotkę lub złośliwą teściową czujesz, jak twój nastrój więdnie. A doskonale wiesz, że musisz zaprosić tę osobę, bo to w końcu twoja krewna lub powinowata.
Rada:
Możesz przygotować jedną z dwóch strategii: indywidualną lub grupową.
Strategia grupowa: zwołaj przed świętami naradę rodziną. Razem z mężem i dziećmi (jeśli są w odpowiednim wieku do knucia niewinnych spisków) ustalcie, że żeby nastrój przy stole był świąteczny mimo przewidywanych przykrych uwag gościa, należy wprowadzić zasadę: Na każdą jedną przykrą uwagę, jedno z was wygłasza komplement. Czyli wet za wet. Ale z pełną kulturą. Jak ma to wyglądać? Oto przykład:
Rodzinna maruda stwierdza: „Znowu zrobiłaś tę sałatkę? Ona strasznie mi szkodzi na wątrobę"
Małżonek : „Sałatka jest pyszna i prezentuje się wyśmienicie, a jeśli ciocia woli coś lżejszego, proszę tu jest pomidorek".
Po kilku takich wymianach, ciocia będzie musiała skapitulować, a nie poczuje się urażona. A przecież o to chodzi, by obyło się beż trwałych strat w kontaktach rodzinnych. A dodatkowo twój humor będzie uratowany.
Strategia indywidualna: jeśli nie chcesz nikogo w potyczki mieszać, musisz sama nastroić się na odpieranie ataków. A co jest najlepszą obroną? Musisz być szybsza. Zanim ciocia czy teściowa wygłosi kąśliwą uwagę, sama pierwsza zaatakuj :
"Mamo, nie gotuję tak wyśmienicie jak mama, ale proszę spróbować mojej pieczeni. Może tym razem bardziej zasmakuje niż ostatnio".
Jeśli nastawisz się, że te potyczki słowne mają być rodzajem zabawy, nie poczujesz się ani urażona, ani nie będzie ci smutno. A przecież o to chodzi, żeby po posiłku nadal się uśmiechać i żeby był to szczery uśmiech zadowolenia.
Gdy awantura rodzinna wisi na włosku:
Ponieważ w ciągu roku rzadko są okazje do wielkich spotkań rodzinnych, to podczas świat chcemy nadrobić stracone okazje. Niestety okazje są rozmaite. Czasem zdarza się, że jakiś krewny, kiedy doda sobie animuszu kieliszeczkiem pod śledzika, postanowi wygarnąć jakieś żale.
Rada:
Nie denerwuj się, nie staraj na siłę tłumić dyskusji. Jesteśmy tylko ludźmi i zgrzyty mogą się zdarzać. Kłótnia też jest dla ludzi. Tylko trzeba uważać, żeby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli. Może rozmowa, nawet przykra, oczyści sytuację? Najważniejsze jest, żebyś nie brała wszystkiego, co się dzieje przy świątecznym stole do siebie. A takie rodzinne niesnaski są wspaniałym dowodem na to, że nie dotarły do nas jeszcze wymuszone plastikowe uśmiechy. Nie żyjemy w silikonowym świecie, a jesteśmy na szczęście prawdziwymi ludźmi z naturalnymi emocjami. Oczywiście najmilej jest, gdy te emocje są trzymane na wodzy, ale czasem mogą wymknąć się spod kontroli.
Życie przynosi nam mnóstwo niespodzianek. Lepiej, gdy są one miłe. Ale i przykrym możemy stawić czoła, jeśli przygotujemy się psychicznie, że może zdarzyć się coś, co nam się nie spodoba. Jeszcze przed świętami zacznij sobie powtarzać jak mantrę: „Nic nie popsuje mi świątecznego nastroju" i tego się trzymaj. Drobnych przykrości nie traktuj niczym tragedii. Za rok czy dwa, przy okazji kolejnych świat będziecie opowiadać anegdoty o tych „nieszczęściach". A marudnych krewnych warto jest potraktować pobłażliwie, bo gdy ich kiedyś przy świątecznym stole zabraknie, to i do utyskiwania jeszcze zatęsknisz.
Żeby jednak móc w pełni cieszyć się świętami, zaplanuj wieczór drugiego dnia świąt tak, żebyś mogła ten czas wykorzystać na ulubioną rozrywkę, czy formę spędzania wolnego czasu. Tak, żeby koniec świątecznego okresu był dla ciebie. Trochę relaksu czy zwykłego lenistwa pozwoli odetchnąć po różnych wrażeniach. Wtedy święta pozostaną w twojej pamięci jako udane, radosne i wesołe.
Tekst wyróżniony przez redakcję