Kiedyś wpadła mi w rękę książka - poradnik pod znamienitym tytułem: „Prywatka, przyjęcie i inne...", w której po za różnymi przepisami i poradami był zestaw informacji na temat koniecznych przedmiotów, o jakie należy zadbać. Wydawało mi się to lekko przesadzone, do momentu kiedy zaczęłam sama organizować przyjęcia lub chodzić do moich rówieśniczek na takowe. Nie pamiętam, co dokładnie zawierał ten poradnik, ale z biegiem lat i przeglądem różnych rodzinnych imprez, skomponowałam samodzielnie listę niezbędników koniecznych aby wszelkie „awarie" nas nie dotykały.
1. Kup więcej pieczywa i zamroź je w lodówce
Pieczywa może nagle zabraknąć z różnych powodów. A zapas schowany w zamrażalniku uwalnia nas od nerwowej sytuacji, gdy dziecko cały koszyk z pokrojonymi kromkami wyrzuci na podłogę lub córka znienacka poinformuje, że zaprosiła koleżanki na kolacje, bo w domu się nudzą. Zamrożony niewykorzystany chleb możemy zużyć spokojnie dzień po świętach.
2. Zrób apteczny remanent i uzupełnij braki
Przy dużym zgromadzeniu gości zawsze znajdzie się ktoś, kogo (odpukać w niemalowane) coś rozboli. Zawsze lepiej mieć coś w domu na wszelki wypadek, żeby móc pomóc doraźnie i natychmiast. Zaopatrzenie apteczne powinno zwierać:
- środek na rozwolnienie
- ziołowy lek na wątrobę (choćby sylimarol)
- lek rozkurczowy (przydatny przy wszelkich bólach brzucha, np. no-spa)
- środek na żołądek (np. malox)
- środek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy (wystarczy któryś z paracetamoli)
- tabletki od bólu gardła do ssania
- plasterki z opatrunkiem, woda utleniona
Tak przygotowana możesz przyjmować hordę krewnych z dziećmi. I nic cię nie zaskoczy, a w oczach rodziny zyskasz opinię osoby niezwykle rozważnej i praktycznej.
3. Żelazne zapasy
Sprawdź koniecznie, czy masz w domu kilka koniecznych produktów, o których możesz zapomnieć z różnych względów. Choćby dlatego, że sama ich nie używasz lub nie potrzebujesz na co dzień:
- Cukier, co nie jest tak oczywiste, gdy żaden z domowników nie słodzi. Znam pana, który potrafi przyjść z własną torebką cukru w gości, bo kilka razy się sparzył. Ale twoi goście mogą nie być aż tak przewidujący.
- Kawę, herbatę, śmietankę lub mleczko. Nie wszyscy są zwolennikami kofeiny czy teiny, ale zapraszając gości należy zakładać, ze wiele osób lubi po posiłku rozkoszować się czarną herbatą lub kawą z mlekiem.
- Zapałki - zwłaszcza, gdy masz kuchenkę gazową. Lepiej mieć zapas, bo przy większej ilości gości co i rusz będziesz podpalać palnik pod czajnikiem. Ale również przydają się do zapalenia świeczek, a nie zawsze w gronie biesiadników znajdują się palacze.
- Świece - oprócz tych ozdobnych do dekoracji stołu. Kilka przyjęć przy świecach odbyło się ze względów praktycznych a nie romantycznych, bo awarie prądu zdarzają się również w święta.
- Przynajmniej dwa baniaki wody, bo tak jak wyżej, nagła awaria i brak wody potrafi zaskoczyć każdego dnia roku i lepiej być przygotowanym.
4. Wyposaż łazienkę
Są przedmioty, których w toalecie nie powinno w żadnym wypadku zabraknąć. Dla twojego komfortu, jak i komfortu innych.
- Wstaw do toalety kosz z workiem plastikowym na śmieci w środku, żebyś mogła bez problemu od razu po wyjściu gości pozbyć się śmieci - zwłaszcza, gdy wśród zaproszonych są małe dzieci korzystające z pieluszek. Ale i dla pań, które akurat „mają te dni", takie rozwiązanie jest mało krępujące.
- Zaopatrz się w ręczniki papierowe - higieniczniejsze od zwykłych. Po za tym materiałowe przy dużej ilości gości szybko zrobią się wilgotne.
- Zadbaj o odpowiednią (dużą) ilość papieru toaletowego - tego produktu nie może zabraknąć w żadnym wypadku i lepiej mieć zapas.
- Koło sedesu umieść w zasięgu wzroku dwie paczuszki - paczkę z podpaskami i opakowanie z tamponami. Z własnego doświadczenia pewnie wiesz, jak się niezręcznie czuje kobieta, której okres spłata figla i pojawi się przedwcześnie. Takie udogodnienie oszczędzi zażenowania obu stronom, zwłaszcza, gdy będzie to jakaś dalsza krewna, z którą nie utrzymujesz bliższych kontaktów.
5. Obowiązkowy uśmiech
Przygotuj się psychicznie na straty. Zawsze coś może się stłuc, złamać, popsuć lub poplamić. Ale to tylko rzeczy, więc taka przykrość nie może zaważyć na twoim nastroju. Bo niestety od gospodyni wymaga się dobrego humoru przez całą imprezę. A jeśli zapraszasz do siebie ludzi, to musisz pamiętać, że nie są idealni. Zawsze coś komuś z widelca spadnie, albo sosem zachlapie. Nie wspominając już o dzieciach i ich możliwościach. Przy okazji obowiązkowego uśmiechu muszę wspomnieć o butach. Bywając w domach, w których gospodarze wymagają zdejmowania na progu mieszkania butów, zawsze czułam się niezręcznie. Nie ma obowiązku zapraszania do siebie hordy ludzi, ale jeśli już ktoś decyduje się na goszczenie, to w żadnym wypadku nie powinien wymagać zdejmowania obuwia i paradowania w skarpetkach czy rajstopach, lub (o zgrozo) w przechodnich kapciach. Zwłaszcza podczas uroczystości, gdy każdy stara się elegancko ubrać od stóp do głów.
Mam nadzieję, że najbliższe spotkania rodzinne odbędą się w przemiłej atmosferze i bez żadnych kłopotliwych sytuacji. Czego sobie i wszystkim innym życzę. Wesołych świąt!