Przed świętami jest cała masa rzeczy do zrobienia. Generalne porządki, łącznie z myciem okien i sprzątaniem każdego zakamarka, zakupy, gotowanie i pieczenie, szykowanie stroików, ozdób, malowanie pisanek, przygotowywanie święconki, udział w uroczystościach Triduum Paschalnego. Trudno w tym wszystkim nie stracić radości. Zbyt wiele obowiązków na głowie, zmęczenie nie pozwolą nam w pełni cieszyć się przygotowaniami do Wielkanocy. Nie dopuść do sytuacji, w której na hasło „święta" będziesz się wzdrygać na samą myśl o ciężkiej harówce. Bądź rozsądna!
Odpowiednio wcześniej zaplanuj całą „akcję" i stopniowo realizuj poszczególne zadania. Zrób hierarchię porządków i nie porywaj się z motyką na słońce, jeśli wiesz, że masz mało czasu. Pomyśl, że przecież nic się nie stanie, jeśli np. nie poukładasz równiutko ubrań w szafach (zrobisz to w innym terminie, na luzie), goście tam zaglądać nie będą. Ważniejsze od tego jest umycie okien i wytarcie kurzu z widocznych miejsc. Nie zachęcam do powierzchownego sprzątania, przysłowiowego „zamiatania pod dywan", ale do rozsądnego planowania porządków.
Oczywiście zaangażuj do pomocy rodzinę. Tu jednak też potrzebny jest rozsądek. Co z tego, że „zleciłaś" umycie okien mężowi, skoro po nim poprawiasz i praktycznie myjesz je ponownie? Oboje w ten sposób tracicie cenny czas. Jeśli wiesz, że ktoś nie wykona zadania w taki sposób, jak oczekujesz, bo np. nie umie, czy nigdy wcześniej czegoś nie robił, to mu go nie przydzielaj.
Każdy powinien robić to, co mu wychodzi najlepiej. Przed świętami nie ma czasu na eksperymenty. Znajdź każdemu coś, co będzie mógł zrobić bez negatywnych efektów. W żadnym wypadku nie poprawiaj, nie „przedobrzaj". Mąż czyścił lustra i została plamka? To nic. Jeśli złapiesz za ścierkę, nie dziw się, że na drugi raz nie będzie chciał sprzątać, skoro pokazujesz mu, że źle to robi. Dziecko namalowało koszmarny wzór na pisance? Nie deprecjonuj jego pracy, odkładając te „brzydsze" jajka na bok, a sama robiąc nowe. Skoro twoje są ładniejsze i lepsze, to dziecko się zniechęci i następnym razem nie będzie malować.
Nie wszystko musi być idealnie wyczyszczone i hiper-super przygotowane. Każdy powinien wnieść swój wkład w przygotowania do świąt, każdy powinien coś zrobić na miarę swoich możliwości.
Rozsądek zachowaj też podczas zakupów. Przemyśl, co będziesz przyrządzać, przygotuj spis potrzebnych składników. Zastanów się, czy naprawdę potrzebujesz aż tyle piec i gotować. Święta nie polegają tylko na jedzeniu. Postaraj się, by w te dni posiłki były uroczyste, potrawy inne niż na co dzień, ale nie przesadzaj z ilością. Kto to wszystko zje....
Poza tym, nic się nie stanie, jeśli zamówisz ciasto w cukierni, czy kupisz coś gotowego. Nikt nie mówi o jedzeniu fast- foodów i chińskich zupek, ale też nikt nie każe nam ślęczeć po nocach w kuchni robiąc trzeci z kolei biszkopt, bo poprzednie nie wyszły, albo eksperymentować z nadziewaniem indyka, skoro zupełnie nie mamy ku temu chęci, wiedzy i zdolności.
Jeśli wybierasz się na/organizujesz u siebie zjazd rodzinny, dobrze byłoby zastosować zasadę, że według umowy każdy coś przynosi. Siostra robi sałatkę, ciocia piecze sernik, ty przyrządzasz jajka faszerowane, kuzyn robi swój popisowy schab ze śliwkami... itp. Zwalanie całego zaprowiantowania na gospodarzy nie jest zbyt fajne.
Pamiętaj, że święta to nie konkurs na najbardziej wypucowaną chałupę, ani na najbardziej uginający się stół. Nie chodzi tu o to, byś podczas Rezurekcji padała na pysk, bo całą noc szorowałaś podłogi i piekłaś babki. Zachowaj rozsądek w przygotowaniach i pomyśl o duchowym wymiarze Wielkanocy.