Najbardziej wiosenne święto nadciąga szybkim krokiem. Dość długo spierano się kiedy Wielkanoc ma być obchodzona. Dopiero podczas soboru nicejskiego w 325 r.. ustalono, że obchodzić ją będziemy w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni Księżyca. Dzięki temu mamy wspaniały czas na świętowanie. Robi się z dnia na dzień widniej, cieplej, przyjemniej i radośniej.
Wielkanoc pachnie wiosną... to pora tak radosna pełna pisanek kolorowych i palem wielobarwnych. Na stole bazie i cukrowy baranek i zachwycające mazurki. U nas w domu zwykle pojawia się ich kilka. Największą furorę robi zwykle królewski i czekoladowy, bo przecież na te mazurki czeka się cały rok. Kiedyś, gdy był jedynie dostępny jeden rodzaj z lukrowanym zajączkiem lub jajeczkiem o smaku do niczego nie podobnym, mazurek zwykle dotrwał w całości do końca świąt. Teraz nie ma na to najmniejszej szansy.
To takie wspaniałe święta, bo dają niesamowitą nadzieję. To święta, które mówią, że coś się kończy, żeby mogło zacząć się coś nowego. I, mimo że czasem to nowe zaczyna się w wielkim bólu lub nieszczęściu, to nie warto żałować przeszłości. Gdyby Jezus Chrystus nie umarł w męczarniach, nie zmartwychwstałby. Więc stracilibyśmy i my szansę na życie wieczne. Czasem tak wydarzenia, które ściągają na nas wielkie cierpienie, otwierają przed nami nowe drzwi i dają niespotykane wcześniej szanse. I to jest w życiu człowieka najwspanialsze, że nawet zło i ból może zmienić się w dobro i szczęście. Nawet choroba, nawet kalectwo może po za przykrymi doświadczeniami przynieść coś dobrego. Tylko trzeba umieć zaakceptować swoją obecną sytuację i zacząć szukać możliwości. Znam wiele osób, które podczas różnych wypadków - zwłaszcza komunikacyjnych - stracili sprawność fizyczną. I wiele z nich, gdy już się pozbierało, zaczęło poszukiwania swojego miejsca. Teraz widzę zdjęcia uśmiechniętych mężczyzn, którym rękę ściska premier czy prezydent gratulując osiągnięć sportowych. I fotografie pięknych kobiet na wózkach na wybiegu dla modelek. Niemożliwe staje się możliwe...
Wielkanoc to symbol spełniających się nadziei. Bo nadzieja to motor naszego życia. Bez ufności w powodzenie, w przyszłość tracilibyśmy motywację do jakiegokolwiek działania. Po co wstawać z łóżka, po co wychodzić z domu? Po to, żeby chwytać okazje dawane nam przez los znienacka. I nawet jeśli ciemno robi się przed oczami, gdy sytuacja wydaje się bez wyjścia - przyjdzie rozwiązanie, ratunek, okazja do świętowania. Tak jak po chwilach strasznej żałoby, po trzech dniach niepewności i żalu, Pan zmartwychwstał. Tak jak po miesiącach spędzonych w łóżku szpitalnym wychodzi się do domu. Nawet jeśli nie na własnych nogach, ale na wózku, to jednak nadal z nadzieją w sercu, że przed nami dobre, piękne życie.
Obchody Wielkiej Nocy skłaniają do refleksji, zadumy nad sobą. Ale po tym zamyśleniu nad Grobem Pańskim przychodzi czas radości. W rodzinnym gronie dzielimy się jajeczkiem i składamy konwencjonalne życzenia „Wesołego Alleluja!". I tak naprawdę nie trzeba nic więcej, niż bliskość rodziny. Takie wspólne zebranie przy stole w ten wiosenny poranek, przy świątecznym śniadaniu. Ile razy w roku mamy szansę zjeść śniadanie w towarzystwie całej rodziny? I wszyscy są tak odświętnie ubrani, tacy uroczyści.
Uwielbiam wiosenne święta. Może mniej nastrojowe niż Boże Narodzenie, ale za to bardziej wzniosłe, uroczyste i promienne. Jak rezurekcja w promieniach wschodzącego słońca z triumfalnym biciem dzwonów i hukiem wystrzałów!
Wesołego Alleluja!
PS.
A tu przepis na wspomniany wyżej mazurek królewski ociekający słodyczą czerwonokrwistych wiśni.
Mazurek królewski - składniki:
350 g masła
120 g cukru pudru
120 g migdałów
350 g mąki
5 żółtek
Szczypta soli,
Skórka otarta z cytryny
Wiśnie wyjęte z konfitury
Mazurek królewski - wykonanie:
Najpierw ucieramy masło na gładką masę, a następnie przygotowujemy żółtka. 5 Żółtek oddzielamy od białek, a następnie 4 surowe układamy delikatnie na cedzaku (dlatego atutem jest rozdzielanie części jaj tak, aby żółtka się nie rozlały) i zanurzamy w gorącej wodzie na 15 minut. Temperatura wody powinna mieć jak najbliżej 80 stopni. Migdały sparzamy, obieramy i drobno siekamy. Do utartego masła dodajemy kolejno przetarte ugotowane żółtka, jedno żółtko surowe, cukier puder, posiekane migdały, przesianą mąkę, otartą skórkę z cytryny i szczyptę soli. Składniki mieszamy dokładnie. Zagniatamy ciasto, które następnie wkładamy do lodówki na co najmniej godzinę. Płaską blachę posypujemy mąką (nie smarujemy tłuszczem, bo ciasto samo w sobie jest tłuste). Ciasto wyjęte z lodówki dzielimy na dwie nierówne części. 2/3 rozwałkowujemu i na wałku przenosimy na blachę, a z pozostałej części ciasta robimy cienkie wałeczki, które układamy w kratkę na wierzchu ciasta na blasze.
Wierzch smarujemy roztrzepanym żółtkiem. Ciasto wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 15-20 minut w temperaturze 180 stopni. Po upieczeniu kratki w cieście wypełniamy wiśniami z konfitury. Z wyjęciem z blachy trzeba poczekać, aż mazurek wystygnie, bo inaczej może się całkiem pokruszyć (jak to ma w zwyczaju kruche ciasto).