Żyzń parchata......
Wyciągnęłam Małżonka Osobistego z łóżka nie dając mu się wyspać po nocy w pracy, gdyż jestem wątłą kobietą i nie przytargam delikatnymi rączkami paki podanej autobusem z Neapolu.
Mąż inaczej ująwszy argumentację: "Fakt, sierota jesteś", złapał ostrość po krótkim prysznicu i był gotowy do akcji po jakichś niecałych dwudziestu minutach.
- Czekam w samochodzie - rzekł był niczym oficer wojskowy i odmaszerował do garażu
- Dobra, za minutkę będę gotowa, zrobię sobie tylko oko
- Ty, ale autobus nie będzie czekał specjalnie na ciebie - krzyknął już ze schodów mąż
- Nie demonizuj. Zrobienie dwóch kresek na powiekach i umalowanie tuszem rzęs nie potrwa pół godziny. Nie rozpraszaj mnie, to będzie szybciej...
Boszzz, ci faceci to są jacyś upośledzeni pod względem kreowania własnego image. Kupi sobie jeden z drugim dezodorant, umyje zęby, ogoli się z rana i myśli, że jeśli jest przy tym ładniejszy od diabła to resztę może odpuścić walkowerem.
Ot durak.
No gdzie ta kredka, kurcze no. A jest.... . Ale dlaczego pod umywalką. Normalnie zamorduję kiedy tego kota. I oczywiście złamana. Normalnie nie mam nic innego do roboty teraz, tylko temperować kredkę, kiedy się spieszę.
Dobra, oko ok. Teraz tusz. Noż piiii. Musiała mi się akurat teraz ręka opsnąć....
Kłyyyk, kłyyyk, kłyyyk - dźwięk domofonu rozlega się w mieszkaniu. Nie podchodzę. Nie chcę się denerwować....
No nie, ale te włosy dzisiaj są okropne. Spinka, o teraz dobrze. Lecę.
****
- Żono, ja nie chcę być złym prorokiem, ale autobus już pewnie pojechał dalej - warknął Osobisty
- No weź przestań. Byliśmy tak, jak powiedzieli przez telefon, o wpół do - wyjaśniam rzeczowo
- Siedem po wpół do - drąży bez litości ślubny
Popukałam mu w czoło, ale pomijając złośliwości męża, to faktem jest, że siedzimy w tym samochodzie już od godziny.
- Ja mam dość. Idę do dyżurnego ruchu i zapytam, co z tym autobusem.
****
A teraz zadanie dla Was. Co powiedział mąż, kiedy wrócił?
Podpowiem, że nie było to wyznanie "Jaki piękny masz dzisiaj makijaż!".
Więc?
Moi drodzy. Może na pozór nie będzie to dobrze wyglądało - zgarnąć nagrodę i zniknąć. Problem polega jednak na tym, że doba ma 24 godziny i ani myśli dać mi gratisów nawet przy okazji wszelakich świątecznych promocji. Toteż zamiast poświęcać czas na hobby, którym jest pisanie tutaj, muszę go poświęcić na różne zobowiązania. Gnają mnie terminy i nic na to nie poradzę.
Dlatego powyższym humorystycznym obrazkiem zostawiam Was na jakiś czas. Przy okazji dziękuję Redakcji za wyróżnienie, a pozostałym nagrodzonym Dziewczynom gratuluję. Oprócz tego dziękuję wszystkim moim Czytelnikom, tym anonimowym i tym, którzy wyrażają swoje zdanie, bo bez Was przecież „Czarownica" zginęłaby w tłumie.