Niedawno wraz z mężem stanęliśmy w obliczu konieczności przedłużenia obowiązkowego ubezpieczenia samochodu (OC). Powyższe zdanie zabrzmiało złowrogo, ale to tylko coroczna formalność, jak rozliczenie podatkowe. Najprościej wydawałoby się dokonać tego u dotychczasowego ubezpieczyciela, w końcu mają tam wszystkie dane, znają przebieg polisy, wysokość uzyskanych zniżek itp. Nic tylko przedłużyć umowę na kolejny rok! I tu, Drogie Czytelniczki (a także Drodzy Czytelnicy - bo wierzę, że jesteście i wy, a przynajmniej zaglądacie czasem Waszym paniom przez ramię), muszę zaznaczyć, że byłby to błąd.
Okazuje się bowiem, że różnice w wysokości kwoty ubezpieczenia w ofercie poszczególnych firm bywają gigantyczne, sięgają nawet 100%. Dla przeciętnego Iksińskiego zapłacić 600 zł czy 300 zł to poważna decyzja i bez wątpienia wybierze tańszą opcję. Zanim więc podpiszesz umowę, zwiedziona niezwykle przekonywującą przemową pracownika firmy, roztaczającego przed tobą kolorowe wizje ogromnych profitów z wypłaconego w razie wypadku ubezpieczenia, daj sobie czas do namysłu. Nie podejmuj pochopnie decyzji.
Sprawdź i porównaj oferty innych ubezpieczycieli. Pamiętaj, że uzyskane za bezwypadkową jazdę zniżki sumują się, często firmy dają dodatkowe rabaty, proponują atrakcyjne pakiety ubezpieczeniowe. Poszukaj najkorzystniejszej opcji. Na dobrą sprawę możesz co roku zmieniać ubezpieczyciela - gdy skończy się ważność polisy, znów możesz rozejrzeć się za najlepszą ofertą na rynku.