Mało kto zagłębia się w bramy, najczęściej biegniemy ulicą spoglądając jednie na kolorowe wystawy. Rzadko czytamy tabliczki poprzyczepiane do starych bram czy kruszejących murów. A szkoda... bo właśnie w jednej z takich starych warszawskich bram mieści się prawdziwy skarb, zabytek klasy ZERO - Fotoplastikon.
Fotoplastykony wymyślono w Niemczech w drugiej połowie XIX wieku. Wynalazek ten szybko zdobył popularność, gdyż dawał możliwość obejrzenia odległych zakątków świata, za niewielka cenę biletu. Na przełomie XIX i XX wieku było ich ok. 250 w całej Europie.
Dzięki specjalnej technice fotografowania daje iluzję obcowania z rzeczywistością. Nawet dziś – w dobie tanich biletów, aparatów fotograficznych czy Internetu wrażenia są niepowtarzalne.
Fotoplastykon w Alejach Jerozolimskich w Warszawie został założony ok. roku 1905 i obecnie jest jedynym takim obiektem na świecie zachowanym in situ, czyli w miejscu oryginalnym! W czasie II wojny światowej był konspiracyjnym punktem kontaktowym, po roku 1945, pokazywał piękne, kolorowe zdjęcia sprzed wojny - dawał nadzieję i chwilę zapomnienia. W latach 50-tych i 60-tych był normalnością, marzeniem: tu chodziło się na randki, słuchało jazzu i oglądało zdjęcia z niedostępnych dalekich europejskich stolic. Ocalał, ponieważ pomagał przez całe lata przetrwać trudne czasy.
Czym jest dziś? Jest miejscem magicznym, przepełnionym zapachem starych zdjęć, wspomnień, chwilą zapomnienia w zabieganym świecie.
Fot. Michał Sadowski
W beczce fotoplastikonu
Tadeusz Chudy
Obracają się tryby unoszą dźwignie
z koła na koło przetaczają siłę
z Dnia Wczorajszego hen hen dalej
za Rzekę Samochodów poza Zgrzyt Tramwajów
zaraz Pan Józef zaprosi nas
do tej podróży która trwa
od minut dwudziestu
do stu lat
obracają się tryby unoszą dźwignie
razem z muzyką – Przeźrocza płyną
to dla Was Kochani ta Beczka się kręci
Ruchem Wszechświata w stronę Pamięci
(fragment)