Wczoraj w godzinach przedpołudniowych Klaudię odwiedził DRESZCZ.
Niemile widziany, bo namolny, bez żadnych skrupułów burzący wszelkie plany dnia.
Ale Klaudia silną psychicznie kobietą jest.
Gościa zignorowała i wyruszyła w MIASTO.
A DRESZCZ perfidnie za nią w celu dokonania zemszczenia się pięknym za nadobne.
Klaudia zatem wysyłała smsy, które nie dochodziły tam gdzie trzeba, albo frunęły w kosmos.
Nie poznała swojej Przyjaciółki-z- lat-szkolnych zwracając się do niej przez telefon per pani.
Używała soli do herbaty
I dokonała jeszcze paru innych wyczynów, niekoniecznie wartych Waszej uwagi.....
Wreszcie Klaudię zaczęło Dreszczem rzucać po ścianach, toteż dla zdrowia i bezpieczeństwa całej Rodziny oraz istnienia świata bidula połknęła leczący-proszek-cud plus dwa panadole, położyła się do łóżka i zgasła.
O drugiej w nocy na bolącą głowę Klaudii wlazł kot wyrywając ją z chorego snu. Na jawie okazało się, że bardzo bolały też mięśnie.
Zwlokła się więc i zaczęła szukać po ciemku proszka przeciwbólowego .
Jest! Bingo! Całe pudełko Dorodnego Panacetamolu!
Dwie tabletki łyk.
Za dziesięć minut Klaudia odrodziła się na nowo. Z tej radości poczyniła skruszone maile do poszkodowanych, połaziła po necie i zrobiło się jej słabo.
No co? Przecież zachorowała na grypę.
Rano Klaudia rzuciła okiem. Na pudełko Dorodnego Paracetamolu.
500 mg w sztuce
Wzięła w nocy tych sztuk dwie.
Parę godzin wcześniej wypiła rozpuszczony proszek z zawartością 500mg ibuprofenu z dwiema tabletkami panadolu.
Co czyni:
1000mg paracetamolu
500 mg ibuprofenu
400 mg panadolu
w ciągu sześciu godzin.
I żyje....
Jaki z tego morał?
"Złego diabli nie wezmą"
Czyli Klaudia obecna jest nadal w świecie żywych, co znaczy, iż zapewne pomęczy was czasami na Portalu.
No i co wy na to?
Zdzierżycie?